Queenstown – stolica sportu

Facebookpinterestinstagram

Queenstown, Lake Wakatipu, Zabytkowy parowiec, nowa zelandia
Queenstown. Lake Wakatipu. Zabytkowy parowiec.

Po zdobyciu Mt Burke, przerzuceniu paru kubików drzewa kanuka i nocnym trzęsieniu ziemi przyszedł czas na pakowanie. Co się odwlecze to nie uciecze 🙂

Przyszła pora na Queenstown – stolicę sportów ekspremalnych 🙂

Crown Range, Przełęcz, Wanaka, Queenstown, nowa zelandia, blog podróżniczy, pisa range, lake wakatipu
Crown Range. Przełęcz między Wanaka i Queenstown

Z Wanaka do Queenstown wiodą dwie drogi:

– dłuższa przez Cromwell (zagłębie owocowe), po drodze można zobaczyć dziesiątki kilometrów sadów i winnic,

– krótsza wiedzie przez Cardrona (kurort narciarski) i Crown Range, czyli slalom między złotymi górami i wdrapywanie się na przełęcz.

molo, statki, góry, queenstoen, lake wakatipu
Molo nad Lake Wakatipu, Queenstown

Od początku wiedziałam, którą drogę chcę obrać… góry po prostu mnie kręcą 🙂

Tak się złożyło, że moi nowi znajomi mieli dokładnie ten sam plan. Nie pozostało nic innego jak wcisnąć się do ich samochodu i cieszyć się drogą. Widok z przełęczy jest świetny. Góry, w oddali jezioro Wakatipu… i więcej gór 🙂

lake wakatipu, queenstoen, ranek, remarkables
Lake Wakatipu o poranku

Wiedziałam, że Queenstown jest ruchliwsze… ale żeby korki na drodze? Do tego mniejsca ciągnęli wszyscy, szczególnie młodzi. Mnóstwo sklepów outdoorowych, kupa restauracji, pubów, biur, w których można wykupić jedną z ekstremalnych atrakcji.

Miasteczko, owczem ładne, ale po tych wszystkich tygodniach na odludziach tłok i chałas jakoś mi nie pasowały.

lake wakatipu, góry, queenstown,
Lake Wakatipu

Jedno jest pewne: im dalej na południe tym drożej. To taki fenomen Nowej Zelandii, że ta sama sieć supermarketów w różnych miastach ma kompletnie inne ceny.

Po „zwiedzeniu” Queenstown i meat pie (ciasto francuskie z czymś a la gulasz w środku), które szczególnie nie porwały moich kubków smakowych, udaliśmy się na kemping. Wybraliśmy kemping, który jest trochę oddalony od centrum, ale za to w przyzwoitej cenie. Na kempingu „Q Box” nie ma wielkich udogodnień, wspólna sala jest w kontenerze, są 4 prysznice i parę toalet, a namiot trzeba postawić na kamieniach. Ale parę kamieni pod tyłkiem mi nie przeszkadza, przy cenie 26$ za dwa noclegi i wi-fi.

kemping, queenstown, nowa zelandia, blog podróżniczy
muzykowanie na kempingu w Queenstown

Pod wieczór dołączyła jeszcze do nas para z gitarą i zaczęło się muzykowanie. I oczywiście zabrzmiał hymn backpackersów: „Society” Eddiego Veddera.

lake dispute, moke lake, trekking, szlak, queenstown, nowa zelandia
Szlak między Lake Dispute i Moke Lake

Rano obudziła mnie myśl: „Dzień dobry, oto kolejny dzień w raju”. Rozśpiewani udeżyliśmy na szlak. Celem było Moke Lake. Choć początkowo ten szlak nie zapowiada się imponująco szybko zmienia się zdanie. 4-godzinny szlak wiedzie wzdłuż Lake Dispute i wokół Moke Lake. Nie jest trudno. Pełen relaks 🙂 Po drodze ja uczyłam się kawału po hebrajsku (coś o starej kobiecie, która się rozdwoiła i wyleciała z niej mąka????), a moi kompani nasiąkali polskimi zwrotami, których lepiej nie cytować 🙂

moke lake, queenstown, nowa zelanidia
Widok ze szlaku wokół Moke Lake
moke lake, queenstown, nowa zelanidia
Moke Lake

Przy Moke Lake znajduje się kemping, czego nie wiedziałam, bo fajnie by było spędzić tam noc. Co zapadło mi w pamięci, to strażnik DOC na kempingu. Wielki brodaty facet w ogrodniczkach i kowbojskim kapeluszu. Niedźwiedź 🙂 Uraczył nas opowieścią o sobie i miejscu, którego pilnuje.

DOC office, strażnik, moke lake, queenstown, nowa zelanidia
Strażnik DOC nad Moke Lake

Po zakończeniu szlaku ogarnęliśmy się i poszliśmy zobaczyć nocne Queenstown. Prawdziwą imprezę będziemy mieli jutro, gdy dołączy do nas reszta ekipy. Dziś tylko parę piw… i powrót tanecznym krokiem 🙂

kemping, queenstown, nowa zelandia
kemping Q Box, niedaleko od centrum Queenstown

Facebookpinterestinstagram