Święta w Nowej Zelandii

Facebookpinterestinstagram

Nowa Zelandia, drzewo bożonarodzeniowe / Pohutukawa, święta, Boże Narodzenie w Nowej Zelandii, pavlova, jedzenie, blog nowa zelandia, blog podróżniczy, życie w nowej zelandii

Święta w Nowej Zelandii są… trochę „inne” niż te w Polsce. Dla mnie to już będą drugie święta w stylu Kiwi 🙂 W tym roku już nie kręci mi się łezka w oku ilekroć idę do sklepu i słyszę kolędy. W tym roku ilekroć widzę choinkę i słyszę kolędy… już mnie jakoś nie rusza 🙂

Zatem jakie będą Święta w Nowej Zelandii?

Nowa Zelandia, drzewo bożonarodzeniowe / Pohutukawa, święta, Boże Narodzenie w Nowej Zelandii, pavlova, jedzenie, blog nowa zelandia, blog podróżniczy, życie w nowej zelandii
Pohutukawa, inaczej nazywana nowozelandzkim drzewem bożonarodzeniowym

Zacznijmy od tego czego nie będzie na Święta:

  • gonitwy przedświątecznej, dopinania spraw na ostatnią chwilę, stresu, potu,
  • kupowania ilości jedzenia nie-do-przejedzenia (racja żywnościowa dla jednej wioski afrykańskiej),
  • podjęcia się próby zjedzenia tego jedzenia nie-do-przejedzenia… dla zasady, żeby się nie zmarnowało… a i tak się zmarnuje,
  • karpia, czyli ryby której nie lubiłam, a teraz już nie muszę jeść. A ilekroć opowiadam o jedzeniu karpia zagranicznym znajomym patrzą na mnie z politowaniem, lekko zdegustowani 😛
Nowa Zelandia, drzewo bożonarodzeniowe / Pohutukawa, święta, Boże Narodzenie w Nowej Zelandii, pavlova, jedzenie, blog nowa zelandia, blog podróżniczy, życie w nowej zelandii
Pohutukawa w Westoport
Nowa Zelandia, drzewo bożonarodzeniowe / Pohutukawa, święta, Boże Narodzenie w Nowej Zelandii, pavlova, jedzenie, blog nowa zelandia, blog podróżniczy, życie w nowej zelandii
Pohutukawa z bliska
  • makówki, bo i z dostaniem maku jest lekki problem, lub nie szukałam dostatecznie zaciekle 🙂
  • bałwana… choć w Polsce też go nie będzie bo i tu i tu śniegu nie ma 🙂
  • siedzenia w domu przed telewizorem,
  • żywej choinki, bo jest zdecydowanie na to za ciepło. I powiedzmy sobie szczerze: choinka w środku lata? Kto by to sprzątał? 🙂

Co zatem będzie?

  • Dzień wolny, plaża, grill i piwo. Czyli typowe święta nowozelandzkie 🙂

  • strój galowy, czyli kąpielowy,
Nowa Zelandia, drzewo bożonarodzeniowe / Pohutukawa, święta, Boże Narodzenie w Nowej Zelandii, pavlova, jedzenie, blog nowa zelandia, blog podróżniczy, życie w nowej zelandii
Każdy Kiwi w okresie Świąt ciagnie do wody
  • zamiast moczki i makówki będzie pavlova, czyli okropnie słodka beza z bitą śmietaną i świeżymi owocami typu kiwi i truskawki,
  • duuużo świeżych warzyw i owoców, jak na lato przystało :) mmmmmmmmm 😛
Nowa Zelandia, drzewo bożonarodzeniowe / Pohutukawa, święta, Boże Narodzenie w Nowej Zelandii, pavlova, jedzenie, blog nowa zelandia, blog podróżniczy, życie w nowej zelandii
Pavlova, czyli świąteczny deser
  • kupa zabawy i śmiechu na świeżym powietrzu,

Może zrobił się ze mnie mały zielony pomarszczony Grinch? Nieee. Po prostu widzę, że nie ma sensu kopiować na siłę tradycji z Polski. Nie ma sensu kleić pierogów, mieszać barszczu, przyrządzać bigosu w pocie czoła, gdy na zewnątrz jest +25. Żołądek nie chce ani o tym słyszeć. Są przecież rzeczy, których nie lubiłam, są rzeczy których nie mogę dostać, są rzeczy które nie pasują do  nowej rzeczywistości… więc trzeba stworzyć nową swoją tradycję 🙂

Nowa Zelandia, drzewo bożonarodzeniowe / Pohutukawa, święta, Boże Narodzenie w Nowej Zelandii, pavlova, jedzenie, blog nowa zelandia, blog podróżniczy, życie w nowej zelandii
Domek z piernika po włamaniu przez dzieci

Ale tak, tęsknię. Tęsknię za:

  • dzieleniem się opłatkiem,
  • chinką w każdym domu, którą widać w oknie, gdy idzie się na spacer wieczorem,
  • za zupą rybną (tak, wiem inni mają barszcz, grzybową… a jak lubię rybną mojej mamy),
  • za odświętnością chwili.
Nowa Zelandia, drzewo bożonarodzeniowe / Pohutukawa, święta, Boże Narodzenie w Nowej Zelandii, pavlova, jedzenie, blog nowa zelandia, blog podróżniczy, życie w nowej zelandii
Bieg Mikołajów w Wanaka

Życzę wszystkim Wesołych Świąt

…nie ważne gdzie, czy z karpiem, czy na plaży, byle z fajnymi ludźmi 🙂

 

Nowa Zelandia, drzewo bożonarodzeniowe / Pohutukawa, święta, Boże Narodzenie w Nowej Zelandii, pavlova, jedzenie, blog nowa zelandia, blog podróżniczy, życie w nowej zelandii
Mikołaj?

PS. A tak w ogóle to mam nadzieję, że Mikołaj czówa i gdziekolwiek byśmy nie spędzali tych świąt Brodaty dotrze 🙂

PPS. Byłam grzeczną dziewczynką 😛

 

Facebookpinterestinstagram

  • Beata

    „W tym roku ilekroć widzę choinkę i słyszę kolędy… już mnie jakoś nie rusza :)”
    Szkoda, że po paru miesiącach pobytu poza Polską już zapominasz skąd pochodzisz i jakie są Twoje korzenie, tradycje…
    Ciekawa jestem co przekażesz swoim dzieciom???
    Nowa Zelandia jest przepiękna, ale mimo to nie zazdroszczę Świąt w stroju kąpielowym, przy grillu i piwie. Serce by mi pękło!
    Mimo wszystko życzę Wesołych Świąt i odrobinę refleksji!
    Pozdrawiam

    • Polka w NZ

      Nigdy nie zapomniałam skąd jestem, jestem dumną Polką, ale wydaje mi się, że tradycja nie może być czymś robionym na siłę. W Świętach chodzi o coś więcej niż choinkę i karpia. Najważniejsi są ludzie. Ale tak, próbowałm w zeszłym roku klejenia, lepienia, pichcenia… I pomimo szczerych interncji, daremnej próby skopiowania polskiej tradycji, braku połowy produktów… nie wyszło. Żołądek odmówił, za żołądkiem poszła głowa, bo wszystkie te gorące, długo gotowane potrawy ni jak się mają do +30 stopni panujących na zewnątrz. Miałam dwie opcje albo być nieszczęśliwą, albo dostosować się do realiów. Kiwi przekonali mnie do swojego typu świętowania: na luzie, na plaży, aktywnie. Tak jak większość europejskich imigrantów przerzuciłam się na świętowanie Bożego Narodzenia w środku tutejszej zimy, kiedy to ma sens. A do tego są dwie okazje do świętowania 🙂
      Pozdrawiam

  • Agnicha

    Ha! Popieram – święta „na siłę”, tylko dlatego, że „wypada”, bo „większość tak robi”, są zupełnie bez sensu. To nie chodzi o pierogi, choinkę i walkę o karpia na przecenie w lidlu:) A co się dzieciom przekaże? Trzeba przekazać miłość bliźniego i tolerancję, a nie to, że święta są wtedy, jak matka pada z niewyspania, bo musi upiec kolejne ciasto, którego potem nikt już nie ma ochoty jeść:)
    I to właśnie Święta przy grillu, przez to, że są tak bardzo różne od tego, co znamy, są okazją do najgłębszych refleksji nad ich sensem:)