Pinguiny w NZ: gdzie spotkać little blue penguin i żółtookie

0
1
Rate this post

Spis Treści:

Dlaczego Nowa Zelandia jest rajem dla pingwinów

Nowa Zelandia to jeden z najważniejszych obszarów na świecie, jeśli chodzi o różnorodność gatunków pingwinów. Dwa z nich budzą szczególne emocje wśród podróżników: little blue penguin (najmniejszy pingwin świata, nazywany też kororā lub little penguin) oraz pingwin żółtooki (hoiho) – jeden z najrzadszych pingwinów na Ziemi. Oba gatunki można obserwować w naturze, ale wymagają od odwiedzających szacunku, cierpliwości i znajomości kilku zasad.

Nowa Zelandia ma wyjątkowo długą linię brzegową, stosunkowo łagodne wody przybrzeżne i niewielką liczbę dużych drapieżników morskich. To sprawia, że wiele gatunków morskich ptaków, w tym pingwiny, wybrało ją na miejsce lęgowe. Strome klify, kamieniste plaże, gęste zarośla i chłodny, produktywny ocean tworzą idealne warunki do żerowania i wychowywania młodych.

Dla obserwatora z Polski ogromną zaletą jest to, że miejsca występowania pingwinów są relatywnie łatwo dostępne. W wielu regionach wystarczy krótki spacer z parkingu, aby znaleźć się na skraju kolonii. Z drugiej strony bezpośrednia bliskość ludzi oznacza, że zasady odpowiedzialnej obserwacji stają się kluczowe – inaczej te wrażliwe ptaki przestaną się pojawiać w popularnych lokalizacjach.

Little blue penguin i pingwin żółtooki mają różne wymagania siedliskowe i nieco inne zachowania. Little blue pingwiny częściej spotyka się w pobliżu zabudowań, portów i osad ludzkich, natomiast hoiho wybiera ciche, odizolowane plaże, gdzie kontakt z człowiekiem zwykle oznacza stres. Planowanie wyjazdu z myślą o obu gatunkach wymaga więc przemyślenia trasy, pory roku i konkretnej strategii obserwacji.

Little blue penguin (kororā) – charakterystyka i biologia

Jak rozpoznać najmniejszego pingwina świata

Little blue penguin, w języku maoryskim kororā, to najmniejszy przedstawiciel rodziny pingwinów. Dorosłe osobniki mierzą przeciętnie 30–33 cm wysokości i ważą około 1–1,5 kg. Ich sylwetka jest kompaktowa, a ruchy na lądzie bardzo nieporadne, co dodaje im uroku i sprawia, że często są bohaterami filmów i zdjęć podróżniczych.

Najważniejszą cechą rozpoznawczą jest niebieskoszara barwa piór na grzbiecie. W świetle dziennym potrafi mienić się od ciemnego granatu po jasny, nieco turkusowy odcień. Brzuch jest biały, co jest typowym ubarwieniem kamuflażowym u ptaków wodnych – od dołu zlewają się z jasnym niebem, od góry z ciemną wodą. Głowa jest stosunkowo mała, z ciemnym okiem i krótkim, ciemnym dziobem.

Młode osobniki często mają bardziej matowe, szare ubarwienie i nieco „puszysty” wygląd, zanim ich pióra całkowicie się wykształcą. Samce i samice są podobne z wyglądu; różnice są subtelne i zwykle rozpoznawalne dopiero przez doświadczonych badaczy (np. samce bywają minimalnie większe i mają nieco szerszy dziób).

Tryb życia little blue penguins

Little blue pingwiny to gatunek nocny, jeśli chodzi o aktywność na lądzie. Dzień spędzają głównie na morzu, żerując daleko od brzegu, a do swoich nor wracają zwykle po zachodzie słońca. To właśnie nocne powroty z morza na ląd są najciekawszym momentem dla obserwatorów – to wtedy na plażach można zobaczyć charakterystyczne grupki maszerujące w kierunku zarośli lub skalnych szczelin.

W ciągu dnia little blue najczęściej pozostają poza zasięgiem wzroku turystów. Jeśli nie są w morzu, siedzą schowane w norach, pod pomostami, w naturalnych szczelinach skalnych lub w specjalnie przygotowanych budkach lęgowych. Ich obecność zdradzają wtedy jedynie odgłosy lub ślady na piasku.

Żerują głównie na małych rybach, krylu i drobnych organizmach morskich, nurkując na głębokość kilkudziesięciu metrów. Są bardzo zwinne pod wodą, choć na lądzie wyglądają nieporadnie. W czasie lęgów dorosłe ptaki wykonują często po kilka dalekich wypraw dziennie, aby nakarmić pisklęta.

Cykl lęgowy i okres pierzenia

Sezon lęgowy little blue penguins w Nowej Zelandii zależy nieco od regionu, ale zwykle trwa od wiosny do późnego lata (wrzesień–luty). W tym okresie ptaki są najbardziej związane z lądem i najłatwiej je zaobserwować podczas powrotów do gniazd. Samica składa zazwyczaj 1–2 jaja, a oboje rodzice uczestniczą w wysiadywaniu i karmieniu młodych.

Po okresie lęgowym następuje pierzenie, bardzo ważny etap w życiu pingwinów. Przez około 2–3 tygodnie ptaki całkowicie wymieniają pióra i w tym czasie nie mogą pływać ani polować. Siedzą wtedy w norach lub w ich pobliżu, wyglądając na wyjątkowo „wypłowiałe” i niechlujne. To najbardziej wrażliwy okres, ponieważ zapasy tłuszczu muszą wystarczyć na cały czas bez jedzenia, a każdy dodatkowy stres może negatywnie wpłynąć na ich kondycję.

Obserwując pingwiny w sezonie pierzenia, trzeba zachowywać jeszcze większy dystans i ciszę niż zwykle. Ptaki są osłabione i szczególnie podatne na stres. Zdarza się, że w popularnych lokalizacjach w czasie pierzenia wprowadza się dodatkowe ograniczenia dla ruchu turystycznego.

Pingwin żółtooki (hoiho) – jeden z najrzadszych pingwinów świata

Wygląd i cechy rozpoznawcze hoiho

Pingwin żółtooki, po maorysku hoiho, to gatunek dużo większy i masywniejszy niż little blue penguin. Dorosłe osobniki osiągają nawet 60–70 cm wysokości, co sprawia, że z daleka przypominają niewielką gęś lub indyka na dwóch nogach. Ważą zwykle 5–6 kg, a ich sylwetka wydaje się „wydłużona” w porównaniu z kompaktowym little blue.

Najbardziej charakterystyczną cechą są jasnożółte oczy oraz żółtawy pas piór wokół głowy, tworzący coś w rodzaju „opaski” czy aureoli nad oczami. Głowa i kark mają oliwkowo-brązowe zabarwienie, które kontrastuje z jasnym brzuchem. Dziób jest stosunkowo długi, mocny, często z pomarańczowo-różowym odcieniem u nasady.

Młode hoiho nie mają jeszcze tak wyraźnej żółtej opaski nad oczami – ich ubarwienie jest bardziej stonowane, oliwkowo-szare. Z czasem, po pierwszym i drugim pierzeniu, kolor staje się wyraźniejszy, a oko jaśnieje. Tak jak u wielu innych pingwinów, samce są nieco większe, ale różnice nie są na tyle wyraźne, by przeciętny obserwator rozróżnił płeć w terenie.

Zachowanie i preferencje siedliskowe pingwina żółtookiego

Hoiho uchodzi za jeden z najbardziej płochliwych gatunków pingwinów. W przeciwieństwie do np. pingwinów białookich z Antarktydy, które potrafią z ciekawością podchodzić do ludzi, pingwiny żółtookie reagują na obecność człowieka stresem i często przerywają swoje naturalne zachowania. To kluczowa sprawa przy planowaniu obserwacji – każda wizyta w ich siedlisku musi być podporządkowana ich bezpieczeństwu.

Hoiho gniazdują głównie w gęstej roślinności przybrzeżnej, wśród traw, krzewów i niewielkich drzew. W przeciwieństwie do wielu innych pingwinów nie tworzą ogromnych, gęstych kolonii. Gniazda poszczególnych par są często od siebie oddalone, co ma ograniczać konflikty i zapewniać spokój. Dla obserwatora oznacza to, że pingwiny żółtookie zobaczy się najczęściej pojedynczo lub w małych grupach, rzadko w dziesiątkach czy setkach.

Na plażę wychodzą zwykle późnym popołudniem i wieczorem, najczęściej od strony fal, po powrocie z żerowania na morzu. Przemieszczają się wtedy powoli, często zatrzymując się i badając otoczenie. Każdy niespodziewany hałas, ruch sylwetki lub błysk aparatu może sprawić, że ptak zawróci do wody i zrezygnuje z wejścia na ląd. Jeśli ma pisklęta czekające w gnieździe, może to oznaczać dla nich poważne konsekwencje.

Status ochronny i zagrożenia

Pingwin żółtooki jest krytycznie zagrożony wyginięciem. Populacja liczy zaledwie kilkaset par lęgowych, a liczby w ostatnich dekadach spadają. Przyczyn jest wiele: utrata siedlisk, choroby, drapieżniki wprowadzone przez człowieka (łasicowate, psy, koty, szczury), przyłów w sieciach rybackich, a także zmiany w ekosystemach morskich związane z ociepleniem klimatu.

Warte uwagi:  Niezwykłe zwierzęta, które żyją tylko na Tasmanii

Z tego powodu dostęp do miejsc lęgowych hoiho jest ściśle kontrolowany. W wielu lokalizacjach obowiązują stałe strefy zakazu wstępu, a obserwacja możliwa jest tylko z wyznaczonych punktów widokowych lub z ukryć (hide’ów). Kontakt z tym gatunkiem zawsze powinien odbywać się według wskazówek lokalnych przewodników lub tablic informacyjnych – to nie jest ptak, do którego zbliża się „na własną rękę”.

Turysta z aparatem czy telefonem też ma realny wpływ na przyszłość tego gatunku. Zbyt bliskie podchodzenie, hałasowanie lub bieganie po plaży w chwili, gdy pingwiny próbują wejść na ląd, może sprawić, że porzucą lęgi lub będą zbyt wychudzone, by przeżyć zimę. Świadoma obserwacja ma więc wymiar dużo poważniejszy niż samo „ładne zdjęcie z wakacji”.

Najlepsze regiony Nowej Zelandii na obserwację pingwinów

Przegląd głównych lokalizacji

Little blue penguin i pingwin żółtooki występują w kilku różnych częściach Nowej Zelandii, jednak dostępność dla turystów jest zróżnicowana. W niektórych miejscach działają komercyjne centra typu „penguin viewing”, w innych obserwacja odbywa się z publicznych punktów widokowych lub dzikich plaż pod nadzorem DOC (Department of Conservation).

Najważniejsze regiony, gdzie szansa zobaczenia tych dwóch gatunków jest największa:

  • Oamaru i Otago (South Island, wschodnie wybrzeże) – jedno z najsłynniejszych miejsc dla little blue penguins; w okolicy także siedliska hoiho.
  • Półwysep Otago (Otago Peninsula, Dunedin) – świetne miejsce na obserwację pingwina żółtookiego oraz małych pingwinów w kilku punktach widokowych.
  • Catlins (południowo-wschodni kraniec South Island) – dzikie plaże i klify, gdzie występują oba gatunki, przy mniejszym natężeniu ruchu turystycznego niż w Oamaru.
  • Akaroa i Banks Peninsula (okolice Christchurch) – kilka kolonii little blue pingwinów, część z nich dostępna z lokalnymi operatorami.
  • Stewart Island / Rakiura – mniej odwiedzany przez turystów masowych region, ale z dobrą populacją little blue oraz sporadycznymi spotkaniami z hoiho.
  • Wyspa Północna (wybrane miejsca) – mniejsze kolonie little blue w rejonach portów i skalistych wybrzeży (np. Wellington, Napier, Taranaki), obserwacja bardziej przypadkowa.

Różne lokalizacje oznaczają różny poziom infrastruktury. W jednych miejscach są trybuny, ścieżki i przewodnicy, w innych jedynie skromne parkingi i tabliczki informacyjne. Dobrze dobrana trasa może połączyć kilka typów doświadczeń: np. wieczorny „penguin show” w Oamaru, dziką plażę w Catlins i ukrycie obserwacyjne na półwyspie Otago.

Porównanie głównych miejsc obserwacji

Przy planowaniu podróży pomocne jest zestawienie najpopularniejszych lokalizacji z podstawowymi informacjami: jaki gatunek, jak wygląda obserwacja, jakim środkiem lokomocji najlepiej się dostać.

Region / MiejsceGatunekTyp obserwacjiDostępność
Oamaru Blue Penguin ColonyLittle blue penguinTrybuny, wieczorne powroty na ląd, biletyŁatwy dojazd samochodem, blisko miasta
Oamaru – okolice portu (publiczne)Little blue penguinDzika obserwacja z nabrzeża, bez przewodnikaPieszo z centrum miasta
Otago Peninsula (np.

Otago Peninsula (np. Sandfly Bay, Allans Beach, Penguin Place)

Pingwin żółtooki, little blue penguin (w kilku punktach wybrzeża)

Ukrycia obserwacyjne, prowadzone wycieczki, dojście pieszo plażą lub ścieżkami klifowymi

Dojechać najlepiej samochodem z Dunedin, następnie krótki trekking

Catlins (np. Curio Bay, Roaring Bay)Pingwin żółtooki, sporadycznie little blue penguinPunkty widokowe na klifach, dzikie plaże, brak trybunWymagany samochód, do niektórych punktów krótki spacer
Akaroa / Banks PeninsulaLittle blue penguinRejsy łodzią, wizyty w małych koloniach z lokalnymi operatoramiDojazd samochodem z Christchurch, dalej pieszo lub łodzią
Stewart Island / RakiuraLittle blue penguin, rzadziej pingwin żółtookiWieczorne spacery po nabrzeżu, dzikie plaże, czasem czarter łodziProm lub samolot z South Island, potem pieszo po okolicy Oban
Okolice portów (np. Wellington, Napier)Little blue penguinPrzypadkowe obserwacje z nabrzeży, falochronów, ścieżek przybrzeżnychŁatwy dostęp komunikacją miejską lub pieszo

Gdzie w Oamaru zobaczyć little blue penguin i jak to wygląda w praktyce

Kolonia Oamaru Blue Penguin Colony – „trybuny” na pingwiny

Oamaru Blue Penguin Colony to najbardziej „klasyczna” opcja dla osób, które chcą mieć bardzo wysoką szansę zobaczenia małych pingwinów z bliska, ale w kontrolowanych warunkach. Kolonia znajduje się przy dawnym kamiennym porcie, kilka minut jazdy od centrum miasta (da się dojść pieszo, choć wieczorny powrót jest mało klimatyczny).

Na miejscu są trybuny i oświetlenie o specjalnym spektrum, które nie razi pingwinów. Wieczorem, o ustalonej godzinie, turyści siadają na widowni, a przewodnik tłumaczy, co się będzie działo. Gdy zapada zmierzch, pierwsze grupki little blue penguins zaczynają wyskakiwać z wody na skały i dreptać w stronę swoich gniazd pod trybunami oraz w okolicznych budkach lęgowych.

Kilkanaście–kilkadziesiąt minut to ciągły „ruch pingwinowy”: ptaki wybiegają z fali, otrzepują się, zerkają niepewnie na widownię i biegną w głąb lądu. Z góry widać całe sceny rodzinne – powitania partnerów, przekazywanie pokarmu pisklętom, drobne sprzeczki sąsiedzkie. Obsługa pilnuje, by nikt nie używał lamp błyskowych ani latarek, więc rola turystów ogranicza się do cichej obserwacji.

Bilety są płatne, a część przychodu idzie na ochronę kolonii: monitoring, leczenie rannych ptaków, kontrolę drapieżników. Dla osób, które wolą „dziką” obserwację, system może wydawać się zbyt komercyjny, jednak z przyrodniczego punktu widzenia jest to jedna z najmniej inwazyjnych form kontaktu z little blue penguin.

Publiczne nabrzeże w Oamaru – spotkania „po godzinach”

Druga opcja w Oamaru to obserwacja z publicznych nabrzeży i okolic portu, bez biletu i przewodnika. Pingwiny korzystają z całego wybrzeża, a nie tylko z kolonii biletowanej, więc wieczorem da się je wypatrzeć także przy falochronach, slipach i skałach przy drodze do portu.

Praktyka jest prosta: tuż przed zachodem słońca parkujesz w okolicach portu i powoli przechodzisz w stronę skał. Warto stanąć nieco wyżej, na poboczu lub na końcu ścieżki, tak by mieć widok na linię fal, ale nie blokować potencjalnych wyjść pingwinów. Telefon i aparat trzyma się przyciemnione, bez lampy, a rozmowy prowadzi półgłosem.

Najczęściej nagle, z zaskakująco dużą falą, z wody wybiegają małe niebieskie sylwetki. Część ptaków jest pewna siebie i od razu biegnie w głąb brzegu, inne zatrzymują się, nasłuchują, po czym wracają do wody, jeśli coś je zaniepokoi. Dystans kilku–kilkunastu metrów to maksimum – bliżej nie ma sensu podchodzić, bo jeden krok w przód może oznaczać dla nich odwrót.

Publiczne nabrzeże oznacza brak nadzoru. Tym większa odpowiedzialność spoczywa na obserwatorach, by nie świecić latarkami w stronę wody, nie biegać po skałach, nie szukać „lepszego kadru” pod ich nosem. W ostatnich latach to właśnie takie interakcje decydują, czy pingwiny utrzymają kolonie w mieście, czy przeniosą się w mniej dostępne miejsca.

Półwysep Otago – hoiho i małe pingwiny na wspólnym wybrzeżu

Sandfly Bay i okolice – dzikie plaże i ukryte gniazda

Sandfly Bay, Allans Beach czy Boulder Beach to klasyczne plaże półwyspu Otago, gdzie można spotkać pingwina żółtookiego, ale także foki i lwy morskie. Dojście na plażę zwykle oznacza krótki, lecz stromy spacer z parkingu – po piasku idzie się wolno, dlatego dobrze jest wyjść odpowiednio wcześniej, by dotrzeć przed zachodem słońca.

Pingwiny żółtookie wychodzą tam na ląd pojedynczo lub w niewielkich grupkach. Najczęściej pojawiają się na granicy fal, prostują się, otrzepują i powoli ruszają w stronę wydm i roślinności. Obserwuje się je zwykle z górnej części plaży lub z wyższych wydm, siedząc nieruchomo. Każde zejście w ich stronę, w połowie dystansu między linią wody a krzewami, jest dla nich sygnałem zagrożenia.

Na wielu tablicach informacyjnych są wyraźne schematy: człowiek powinien trzymać się przy skraju plaży lub wyżej na wydmach, natomiast środkowa część plaży jest de facto „korytarzem” dla hoiho. Widać to dobrze w praktyce – jeśli ktoś postanowi stanąć na środku, ptak wchodzący z morza zaczyna kluczyć, zatrzymuje się, bywa, że zawraca do wody.

Little blue penguins w tym rejonie zwykle nie są tak widoczne jak w Oamaru. Ich gniazda są rozproszone w skałach i pod krzewami, a wyjścia z morza odbywają się po ciemku, w mniejszych grupach. Czasem jednak, siedząc cicho na klifie, da się wypatrzyć ciemne sylwetki przebiegające w górę po skalnym zboczu.

Penguin Place i inne prywatne rezerwaty

Na półwyspie Otago działają także prywatne rezerwaty pingwinów żółtookich, z najbardziej znanym Penguin Place. To teren, gdzie od lat prowadzi się intensywną ochronę hoiho: odtwarzanie roślinności przybrzeżnej, kontrolę drapieżników, monitoring gniazd i leczenie chorych ptaków.

Zwiedzanie odbywa się wyłącznie z przewodnikiem, niewielkimi grupami. Trasa wiedzie przez system zakopanych tuneli i ukryć obserwacyjnych (hide’ów), z których wychodzi się na małe „okna” wychodzące na plażę lub gniazda. Dzięki temu ludzie mogą obserwować ptaki z bardzo niewielkiej odległości, pozostając dla nich praktycznie niewidoczni.

Dla wielu osób to jedyna okazja, by zobaczyć hoiho w bezpieczny sposób z bliska: karmienie piskląt, powroty z morza czy interakcje w parze. Wycieczki są płatne, ale środki z biletów idą bezpośrednio na projekty ochronne – to jeden z lepszych przykładów turystyki, która finansuje realną ochronę, a nie tylko „atrakcję”.

Rezerwaty tego typu mają zwykle limity miejsc i stałe godziny wejść, więc bilety dobrze jest rezerwować z wyprzedzeniem, szczególnie w szczycie sezonu letniego (grudzień–luty). W zamian dostaje się przewodnika, który zna konkretne osobniki, sezon lęgowy i bieżące problemy kolonii – to zupełnie inna jakość niż samodzielne stanie na plaży i zgadywanie, co się dzieje.

Mały pingwin niebieski na skałach w naturalnym środowisku
Źródło: Pexels | Autor: Colin Christie

Catlins – mniej ludzi, więcej ciszy

Curio Bay i Porpoise Bay – pingwiny, las skamieniały i delfiny

Rejon Curio Bay / Porpoise Bay na południowo-wschodnim krańcu South Island łączy kilka bardzo różnych atrakcji. Z jednej strony jest tu słynny skamieniały las widoczny przy odpływie, z drugiej – zatoka, w której często pojawiają się delfiny hectora, a pomiędzy nimi miejsca, gdzie gniazduje pingwin żółtooki.

Hoiho w Curio Bay wychodzą zwykle na skały w pobliżu skamieniałego lasu, późnym popołudniem. DOC wyznaczył konkretne miejsca obserwacji, często oznaczone drewnianymi barierkami lub taśmami. W ich obrębie trzeba się poruszać wolno, nie schodzić niżej, niż sugerują tablice, i absolutnie nie „ścigać” pingwinów po skałach, gdy te próbują dojść do gniazda.

Obserwacja ma tu bardzo „surowy” charakter – nie ma trybun ani organizowanych pokazów. Pogoda bywa kapryśna, wiatr potrafi wyziębić w kilkanaście minut, a pingwiny zjawiają się wtedy, kiedy chcą, nie wtedy, kiedy turysta ustalił sobie termin w planie podróży. W zamian dostaje się jednak widok jednego z najrzadszych pingwinów świata na tle naprawdę dzikiego wybrzeża.

Roaring Bay i inne ciche zatoki

Nieco dalej na wschód, przy Nugget Point, znajduje się Roaring Bay – mała zatoka, w której pingwiny żółtookie mają stałe miejsca lęgowe. Na skraju klifu zbudowano prosty drewniany hide obserwacyjny, z którego wieczorem można wypatrywać powracających ptaków. Dojście z parkingu zajmuje kilkanaście minut łagodną ścieżką.

Wewnątrz hide’u panuje półmrok, okna są niewielkie, a liczba osób ograniczona naturalnym brakiem miejsca. To dość ascetyczne warunki: wieje, jest chłodno, często pada. Nagrodą jest możliwość oglądania hoiho schodzących do wody lub wracających na ląd bez ryzyka, że ktoś im wejdzie w drogę. Cały ciężar odpowiedzialności przeniesiony jest tu na samą konstrukcję ukrycia – jeśli każdy zostanie w środku i będzie cicho, ptaki praktycznie nie zwracają na ludzi uwagi.

W innych częściach Catlins (mniejsze zatoki, dzikie plaże) pingwiny bywają widywane bardziej przypadkowo – np. przy porannym spacerze po plaży można natknąć się na samotnego hoiho stojącego nieruchomo na brzegu. W takiej sytuacji najrozsądniej jest zatrzymać się w miejscu lub powoli oddalić po skosie, zamiast zbliżać się „po jedno zdjęcie”. Hoiho często wyglądają wtedy na bezradne lub chore, ale to zazwyczaj zwykły odpoczynek po nocnym żerowaniu.

Akaroa i Banks Peninsula – małe kolonie little blue penguin

Rejsy łodzią i nocne powroty na skały

Okolice Akaroa słyną z delfinów hectora, ale u wybrzeży półwyspu Banks żyją również małe kolonie little blue penguins. Część lokalnych operatorów łączy obserwację delfinów z wypatrywaniem pingwinów na skalnych półkach i w jaskiniach przybrzeżnych.

Podczas dziennych rejsów pingwiny widuje się głównie w wodzie – pojedyncze główki z daleka mogą być trudne do odróżnienia od kormoranów, ale doświadczony przewodnik zazwyczaj szybko je wypatrzy. Nocą lub o zmierzchu, z mniejszych łodzi, czasem można zauważyć powroty na skaliste brzegi – to jednak wymaga dobrej pogody i spokojnego morza.

Prywatne zatoki i małe rezerwaty

W kilku zatokach półwyspu Banks działają niewielkie projekty ochronne, gdzie lokalne rodziny lub społeczności dbają o kolonie little blue penguin na swoim terenie. Goście są wpuszczani w małych grupach, często po wcześniejszej rezerwacji. Infrastruktura jest skromniejsza niż w Oamaru: drewniane platformy, kilka budek lęgowych, podstawowe oświetlenie o ciepłej barwie.

Atmosfera jest bardziej kameralna – zamiast setek turystów jest kilkanaście osób, a przewodnik zna historię praktycznie każdego gniazda. Wie, gdzie w tym sezonie wykluły się pisklęta, które dorosłe ptaki wróciły po kilku latach, komu nie udało się przeżyć zimy. Taka skala ułatwia realne zaangażowanie: wolontariusze naprawiają ogrodzenia, stawiają nowe budki, zbierają śmieci z plaż.

Stewart Island / Rakiura – pingwiny na skraju ciemności

Oban i okoliczne zatoki

Na Stewart Island obecność little blue penguin odczuwa się często jeszcze zanim się je zobaczy. Nocą ich charakterystyczne, donośne nawoływania słychać z okolic nabrzeża w Oban oraz z kamienistych plaż po drugiej stronie zatoki. Dla wielu osób pierwsze spotkanie odbywa się dosłownie przed domkiem noclegowym, gdy mały pingwin przemyka między krzakami a linią wody.

Spacerem po zatoce Halfmoon i Horseshoe

W zasięgu krótkiego spaceru z Oban znajdują się niewielkie plaże żwirowe i skaliste zatoczki, gdzie little blue penguins wychodzą na ląd tuż po zmroku. Ścieżki prowadzą przez niskie zarośla, czasem obok prywatnych posesji – trzeba liczyć się z tym, że pingwiny mogą przechodzić między ogrodami a wodą. W wielu miejscach zamontowano małe tablice informacyjne ostrzegające kierowców przed nocnym ruchem pingwinów.

Najrozsądniejsza taktyka to krótki, cichy spacer wzdłuż brzegu i znalezienie jednego miejsca, gdzie można usiąść bez blokowania potencjalnych tras ptaków. Latarka z czerwonym filtrem pomaga przy zejściu po skałach, ale przy samej obserwacji lepiej ją wyłączyć i pozwolić oczom przyzwyczaić się do ciemności. W zupełnej ciszy słychać charakterystyczne pluski, kiedy pierwsze ptaki wyskakują na kamienie, oraz przeciągłe nawoływania ich partnerów z zarośli.

Wiele domków noclegowych ma podniesione tarasy lub schodki prowadzące niemal do plaży. Gospodarze często proszą, by po zmroku nie pozostawiać toreb ani butów na ścieżkach – dla pingwina to realna przeszkoda, którą trzeba obejść albo… przeskoczyć. Zdarza się, że w środku nocy słychać tupot małych stóp pod podłogą domku, gdy ptaki idą utartym „korytarzem” między belkami.

Zorganizowane wyjścia z lokalnymi przewodnikami

W Oban działa kilku lokalnych operatorów oferujących wieczorne spacery połączone z obserwacją little blue penguin i innych gatunków nocnych (np. kiwi). Grupy są zwykle małe, a trasy ustalane w porozumieniu z właścicielami terenów i konserwatorami przyrody. Przewodnicy wiedzą, które ścieżki ptaki wykorzystują najczęściej, i potrafią ocenić, kiedy obecność ludzi zaczyna im przeszkadzać.

Takie wyjścia różnią się od dużych komercyjnych pokazów. Nie ma trybun ani reflektorów – jedynie słabe, przysłonięte światło i kilka miejsc, gdzie grupa zatrzymuje się na kilka minut. Jeśli pingwiny wybiorą inny odcinek wybrzeża, po prostu się ich nie zobaczy. Z drugiej strony, gdy ptaki pojawią się dosłownie kilka metrów dalej, przechodząc w poprzek ścieżki, wrażenie „bycia w ich świecie” jest bardzo silne.

Operatorzy często łączą wyjście z krótkim wprowadzeniem o zagrożeniach: drapieżnikach naziemnych, zanieczyszczeniu plastikiem, kolizjach z łodziami. To dobre miejsce, by zrozumieć, jak kruche są małe kolonie na wyspie i dlaczego ograniczenie liczby uczestników czy czasu przebywania na plaży ma sens, nawet jeśli oznacza mniejsze szanse na „idealne zdjęcie”.

Odległe plaże i nocne kajaki

Bardziej zaawansowani turyści wybierają często rejsy lub wyprawy kajakowe w mniej dostępne rejony Rakiura. Niewielkie łodzie pozwalają podpłynąć pod strome, zalesione brzegi, gdzie w szczelinach skalnych i pod korzeniami drzew gniazdują little blue penguins. W półmroku widać jedynie ich sylwetki wtapiające się w skałę, ale po charakterystycznym ruchu i sposobie wskakiwania na półki skalne łatwo je rozpoznać.

Nocne wyjścia na wodę wymagają jednak dyscypliny: kajaki muszą trzymać się na tyle daleko od brzegu, by fale od wiosłowania nie rozmywały wejść do nor, a światło czołówek kieruje się wyłącznie na własny kokpit, nie na ląd. Przy spokojnym morzu, w kompletnej ciszy, słychać czasem, jak ptaki „rozmawiają” między sobą na niewielkich odcinkach plaży, zanim ruszą w górę skarpy do gniazd.

Jak obserwować pingwiny etycznie i bezpiecznie

Dystans, który naprawdę robi różnicę

Na większości plaż i w rezerwatach wyznaczono minimalne odległości od pingwinów – zwykle kilkanaście metrów. To nie jest umowna granica. U hoiho wejście człowieka w „strefę komfortu” może oznaczać rezygnację z dojścia do gniazda, a w konsekwencji wychłodzenie piskląt lub jaj. U little blue penguins zbyt bliska obecność ludzi na linii „woda–krzaki” skutkuje długim kluczeniem po skałach i wzrostem stresu.

W praktyce najrozsądniej jest:

  • trzymać się krawędzi plaży lub wyższych wydm, zamiast schodzić na otwarty piasek,
  • usiąść w jednym miejscu i nie przesuwać się w stronę ptaka, nawet jeśli ten chwilowo wydaje się „odważny”,
  • zostawić mu szeroki „korytarz” między wodą a wydmami, bez ludzi stojących w poprzek drogi.

Nawet jeśli pingwin podejdzie z ciekawości bliżej – co czasem zdarza się u little blue penguins – nie należy wyciągać rąk ani iść za nim. To ptak decyduje, ile dystansu jest dla niego komfortowe.

Światło, hałas i sprzęt fotograficzny

Większość spotkań z pingwinami odbywa się o zmierzchu lub po zachodzie słońca, więc kusi używanie latarek i lamp błyskowych. To właśnie one są jednym z najpoważniejszych problemów na popularniejszych plażach.

Kilka praktycznych zasad znacząco zmniejsza wpływ na ptaki:

  • używanie czerwonego filtra lub trybu „night vision” w czołówkach,
  • wyłączanie latarek, gdy tylko usiądzie się w docelowym miejscu i oczy przyzwyczają się do mroku,
  • rezygnacja z lampy błyskowej i bardzo jasnych ekranów aparatów/telefonów (warto zmniejszyć jasność przed wyjściem na plażę),
  • zamykanie drzwi od samochodów/domek bez trzaskania, mówienie szeptem lub w ogóle zredukowanie rozmów do minimum.

Pingwiny, szczególnie hoiho, reagują na nagłe, ostre błyski jak na zagrożenie. Zdarza się, że po kilku fleszach zawracają do wody, a ptaki czekające w krzakach nie wychodzą na plażę, mimo że czas karmienia piskląt już dawno minął.

Gdzie nie wchodzić i czego nie dotykać

W wielu miejscach, szczególnie na półwyspie Otago i w Catlins, ścieżki są wyraźnie oznakowane taśmami lub sznurkami. Część z nich może wydawać się bezzasadnie daleko od plaży – dopiero z góry widać, że tuż poniżej znajdują się wejścia do nor albo ukryte gniazda.

Nawet tam, gdzie nie ma płotków, można kierować się kilkoma prostymi zasadami:

  • nie wchodzić w gęste krzewy przy samej linii wydm – to ulubione miejsce nor little blue penguins,
  • nie siadać na dużych, samotnych głazach tuż przy krawędzi roślinności – często to „punkty orientacyjne” dla wracających ptaków,
  • unikać poruszania się wzdłuż krawędzi klifów, jeśli poniżej są widoczne gniazda lub ptaki na skałach.

Dotykanie budek lęgowych, przesuwanie kamieni czy „przyglądanie się z bliska” wejściom do nor to prosty sposób na zniszczenie gniazda lub pozostawienie na nim ludzkiego zapachu. W miejscach zarządzanych przez lokalne projekty ochronne każda budka ma swoją historię i jest regularnie monitorowana – dodatkowe „wizyty” turystów utrudniają ten proces.

Samodzielnie czy z przewodnikiem?

W Nowej Zelandii można spotkać pingwiny zarówno samodzielnie na dzikich plażach, jak i podczas zorganizowanych wizyt w rezerwatach. Każda z tych opcji ma swoje plusy i ograniczenia.

Samodzielne wyjście daje dużą swobodę, ale wymaga też większej odpowiedzialności. Osoba, która po raz pierwszy widzi hoiho na brzegu, rzadko od razu odczytuje jego sygnały stresu: nerwowe zatrzymywanie się, wypatrywanie w stronę ludzi, cofanie się do linii wody. Z kolei little blue penguins bywają tak zajęte drogą do nory, że ignorują obecność człowieka do ostatniej chwili, co może tworzyć złudne wrażenie, że „im to nie przeszkadza”.

Wycieczki z przewodnikiem są bardziej przewidywalne – z góry wiadomo, gdzie stanąć, jak długo zostać, a dodatkowo część środków z biletów zasila lokalne projekty ochronne. Kosztem jest mniejsze poczucie „samotności w terenie” i konieczność podporządkowania się rozkładowi. W praktyce wiele osób wybiera kombinację: jeden wieczór w rezerwacie, by zrozumieć biologię i zachowania ptaków, a później ciche, samodzielne wyjście na mniej uczęszczaną plażę.

Kiedy jechać i jak planować trasy za pingwinami

Sezon lęgowy i zmiany w dostępie

Aktywność pingwinów na lądzie jest silnie związana z sezonem lęgowym. U hoiho kluczowy okres to późna wiosna i lato (listopad–styczeń), gdy ptaki regularnie wracają z morza, by karmić pisklęta. Wtedy szanse na obserwację są największe, ale jednocześnie część plaż może mieć dodatkowe ograniczenia dostępu – skrócone godziny wejść, większe strefy buforowe, a czasem całkowite zamknięcia frag­mentów wybrzeża.

Little blue penguins bywają widoczne przez większą część roku, jednak intensywność nocnych powrotów zmienia się w zależności od etapu lęgów i pierzenia. W okresie pierzenia ptaki spędzają na lądzie więcej czasu, nie wychodząc codziennie do morza, więc rytm „wieczornych powrotów” nie jest tak regularny. W niektórych lokalizacjach operatorzy wprost informują, że w danym miesiącu szanse na obserwacje są minimalne i odradzają przyjazd wyłącznie „na pingwiny”.

Godziny przyjazdu na plażę

Planowanie dnia z myślą o pingwinach oznacza zwykle późne wieczory na wybrzeżu. Większość gatunków wychodzi na ląd między zachodem słońca a pełnym zmrokiem, dlatego na plażę dobrze jest dotrzeć co najmniej godzinę wcześniej. Pozwala to spokojnie znaleźć miejsce, oswoić się z warunkami (wiatr, chłód, ukształtowanie terenu) i nie wchodzić ptakom w drogę, gdy już zaczną się pojawiać.

Przyjazd „na ostatnią chwilę” kończy się często nerwowym bieganiem po piasku, świeceniem latarką po całej plaży i ustawianiem statywów na środkowej części brzegu – dokładnie tam, gdzie pingwiny próbują przejść. Lepiej potraktować wieczorną obserwację jak dłuższy biwak: ciepłe ubranie, termos z herbatą, coś do siedzenia i gotowość na to, że czasem jedyną nagrodą będzie odgłos plusków w ciemności.

Łączenie lokalizacji w jedną trasę

Osoby planujące objazdową podróż po Nowej Zelandii często próbują „upchnąć” jak najwięcej miejsc z pingwinami: Oamaru, Otago Peninsula, Catlins, Banks Peninsula, Stewart Island. Da się je połączyć w jedną trasę, ale trzeba liczyć się z tym, że pogoda i morze potrafią wywrócić plany.

Rozsądna strategia to zaplanowanie kilku „okienek” na obserwacje w różnych miejscach, zamiast jednego konkretnego wieczoru w jednej lokalizacji. Jeśli sztorm uniemożliwi wyjście w Catlins, może uda się nadrobić spotkanie z hoiho w Penguin Place albo wyprawą na Stewart Island. Takie podejście zmniejsza presję „muszę dziś koniecznie zobaczyć pingwina”, która często prowadzi do łamania zasad na plaży.

Jak wspierać ochronę pingwinów podczas podróży

Wybór operatorów i miejsc noclegowych

Coraz więcej firm turystycznych i noclegów otwarcie komunikuje swój udział w lokalnych projektach ochronnych. Może to być finansowe wsparcie rezerwatów pingwinów, udział w kontrolowaniu drapieżników (pułapki na łasice, kuny, szczury), nasadzenia roślinności przybrzeżnej czy sprzątanie plaż.

Przy wyborze operatora rejsu lub wizyty w rezerwacie warto zwrócić uwagę na kilka sygnałów:

  • jasne zasady dotyczące dystansu i fotografowania, wyjaśnione na początku wycieczki,
  • ograniczone liczebnie grupy i brak zachęt typu „podejdźcie wszyscy bliżej”,
  • informacje o tym, w jaki sposób dochód z biletów zasila konkretne działania ochronne.

Noclegi, które proszą gości o gaszenie świateł skierowanych na plażę, o niekorzystanie z dronów czy o parkowanie z dala od znanych korytarzy pingwinów, zwykle współpracują z lokalnymi organizacjami i reagują na bieżące problemy w koloniach.

Małe decyzje, duży efekt

Nawet bez formalnego wolontariatu można realnie wesprzeć pingwiny podczas krótkiej podróży. Kilka prostych zachowań, powtarzanych przez setki turystów, tworzy sumę działań porównywalną z jednym większym projektem:

  • zabieranie ze sobą wszystkich śmieci, włącznie z mikroplastikiem i żyłkami wędkarskimi znalezionymi na plaży,
  • zgłaszanie rannych lub nietypowo zachowujących się pingwinów do DOC lub obsługi rezerwatu, zamiast prób samodzielnego „ratowania”,
  • unikanie dronów w pobliżu kolonii – nawet tam, gdzie formalnie nie ma jeszcze zakazu,
  • Najczęściej zadawane pytania (FAQ)

    Gdzie w Nowej Zelandii najłatwiej zobaczyć little blue penguin (kororā)?

    Little blue penguins najczęściej spotyka się w pobliżu osad ludzkich, portów i zabudowań przybrzeżnych. W wielu miejscach wystarczy krótki spacer z parkingu na plażę, aby wieczorem zobaczyć ich powroty z morza do nor w zaroślach, pod pomostami czy w szczelinach skalnych.

    W popularnych lokalizacjach często działa lokalna organizacja lub centrum edukacyjne, które wyznacza punkty obserwacyjne i ścieżki tak, by nie stresować ptaków. Warto na miejscu dopytać o dokładną godzinę powrotów pingwinów (zwykle po zachodzie słońca) i zalecany sposób obserwacji.

    Jak odróżnić little blue penguin od pingwina żółtookiego (hoiho)?

    Little blue penguin jest znacznie mniejszy – ma ok. 30–33 cm wysokości, kompaktową sylwetkę i niebieskoszare pióra na grzbiecie z białym brzuchem. Porusza się na lądzie dość nieporadnie i często tworzy małe „grupki” maszerujące wieczorem z plaży do nor.

    Pingwin żółtooki (hoiho) jest dwa razy wyższy (60–70 cm), ma jasnożółte oczy i wyraźną żółtawą opaskę piór wokół głowy. Jego głowa i kark są oliwkowo-brązowe, brzuch jasny, a dziób dłuższy i mocniejszy. Hoiho zwykle widuje się pojedynczo lub w małych grupkach na cichych, odizolowanych plażach.

    Jaka pora dnia i roku jest najlepsza na obserwację pingwinów w Nowej Zelandii?

    Najlepsza pora dnia na obserwację obu gatunków to późne popołudnie i wieczór, gdy wracają z morza na ląd. Little blue penguins pojawiają się zwykle po zachodzie słońca, natomiast hoiho wychodzą często już późnym popołudniem, ale każdy hałas może je zawrócić do wody.

    Sezon lęgowy little blue pingwinów trwa mniej więcej od wiosny do późnego lata (wrzesień–luty) i wtedy najłatwiej je wypatrzeć podczas powrotów do gniazd. Trzeba jednak pamiętać, że po lęgach następuje okres pierzenia, kiedy ptaki są szczególnie wrażliwe i mogą być dodatkowo chronione przed ruchem turystycznym.

    Jakie zasady zachowania obowiązują przy obserwowaniu pingwinów w naturze?

    Podstawą jest zachowanie dużego dystansu i ciszy. Pingwiny, zwłaszcza żółtookie, bardzo łatwo się stresują – każdy gwałtowny ruch, błysk aparatu czy zbyt bliskie podejście może sprawić, że ptak zawróci do wody i zrezygnuje z wejścia do gniazda. To może poważnie zagrozić pisklętom czekającym na karmienie.

    Należy trzymać się wyznaczonych ścieżek i platform obserwacyjnych, nie używać lamp błyskowych, nie oświetlać ptaków silnymi latarkami i nie zbliżać się do nor. W czasie pierzenia oraz w kluczowym okresie lęgowym warto dodatkowo stosować się do wszystkich lokalnych zaleceń i ewentualnych czasowych zakazów wstępu.

    Czy little blue penguins można zobaczyć w ciągu dnia?

    Little blue penguins prowadzą głównie nocny tryb życia na lądzie – dzień spędzają na morzu, żerując, albo ukryte w norach, pod pomostami i w szczelinach skalnych. W ciągu dnia ich obecność zdradzają co najwyżej odgłosy lub ślady na piasku, same ptaki rzadko pojawiają się „na widoku”.

    Wyjątkiem jest okres pierzenia, gdy przez 2–3 tygodnie nie mogą pływać i polować, więc często pozostają w norach lub w ich pobliżu przez większość dnia. To jednak czas, w którym są szczególnie osłabione i nie powinno się ich niepokoić.

    Dlaczego pingwin żółtooki jest krytycznie zagrożony i jak można mu pomóc jako turysta?

    Pingwin żółtooki należy do najrzadszych pingwinów na świecie – populacja to zaledwie kilkaset par lęgowych i liczebność wciąż spada. Gatunek jest wyjątkowo wrażliwy na stres, utratę siedlisk lęgowych, drapieżniki oraz zakłócenia spowodowane działalnością człowieka.

    Jako turysta możesz pomóc, wybierając zorganizowane obserwacje prowadzone przez licencjonowane ośrodki ochrony przyrody, przestrzegając zasad dystansu, ciszy i zakazu wchodzenia do stref lęgowych. Wsparciem jest też przekazywanie datków lokalnym organizacjom zajmującym się ochroną hoiho oraz unikanie miejsc, gdzie pingwiny są ewidentnie stresowane przez tłumy odwiedzających.

    Najważniejsze lekcje

    • Nowa Zelandia jest światowym „hotspotem” dla pingwinów – ma długą linię brzegową, chłodny, produktywny ocean i mało dużych drapieżników morskich, co tworzy idealne warunki lęgowe.
    • Dwa najbardziej charakterystyczne gatunki dla podróżników to najmniejszy pingwin świata – little blue penguin (kororā) – oraz bardzo rzadki pingwin żółtooki (hoiho), oba możliwe do obserwacji w naturze.
    • Little blue penguin jest niewielki (ok. 30–33 cm, 1–1,5 kg), ma niebieskoszare upierzenie na grzbiecie i biały brzuch, a jego dojrzewanie rozpoznaje się m.in. po zmianie matowego, szarego puchu na wyraźniejsze pióra.
    • Little blue pingwiny prowadzą nocny tryb życia na lądzie – dzień spędzają na morzu lub schowane w norach, a najciekawszym momentem do obserwacji są ich powroty na plażę po zachodzie słońca.
    • Sezon lęgowy little blue w NZ trwa zwykle od wiosny do późnego lata; po nim następuje kilkutygodniowe pierzenie, w którym ptaki nie mogą pływać ani polować i są szczególnie wrażliwe na stres.
    • Pingwin żółtooki (hoiho) jest znacznie większy (do 60–70 cm, 5–6 kg) i łatwy do rozpoznania po jasnożółtych oczach oraz żółtawej „opasce” z piór wokół głowy, kontrastującej z jasnym brzuchem.