Deklaracja celna w NZ: co zgłosić, żeby uniknąć kary

0
4
Rate this post

Spis Treści:

Dlaczego deklaracja celna w Nowej Zelandii jest tak rygorystyczna

Biosecurity – świętość w Nowej Zelandii

Nowa Zelandia jest wyspą o wyjątkowo delikatnym ekosystemie. Większość roślin, ptaków i zwierząt rozwinęła się tam bez kontaktu z typowymi chorobami, szkodnikami i drapieżnikami z innych kontynentów. Jeden niepozorny owad w owocu czy nasionach może zniszczyć całe uprawy, a niewidoczny dla oka grzyb lub bakteria – rozłożyć na łopatki lokalne rolnictwo.

Dlatego deklaracja celna w NZ nie jest tylko „papierkiem do wypełnienia po locie”, ale elementem systemu biosecurity, który ma chronić kraj przed obcymi gatunkami, szkodnikami i chorobami. Służby graniczne (New Zealand Customs Service) oraz Ministry for Primary Industries (MPI) traktują każdą deklarację bardzo poważnie i mają pełne prawo do nałożenia dotkliwych kar za najmniejsze zatajanie informacji.

Z perspektywy podróżnego oznacza to, że lepiej zgłosić za dużo niż za mało. Same służby wielokrotnie powtarzają, że jeśli deklarujesz szczerze, w najgorszym razie coś zostanie odebrane lub zutylizowane. Problemy – w tym wysokie mandaty – zaczynają się dopiero wtedy, gdy coś przewozisz i nie deklarujesz.

Mandaty i konsekwencje zatajania przedmiotów

Nowa Zelandia jest jednym z najbardziej restrykcyjnych krajów, jeśli chodzi o deklarację celną i sanitarną. Standardowy mandat za niezadeklarowany przedmiot zagrażający bezpieczeństwu biologicznemu to najczęściej 400 NZD wystawiane na miejscu, bez dyskusji. W poważniejszych przypadkach (np. ewidentne ukrywanie żywności, nasion, produktów zwierzęcych) może zostać wszczęte postępowanie sądowe, zakończone grzywną liczona w tysiącach dolarów, a nawet odmową wjazdu do kraju.

Konsekwencje finansowe to jedno. W systemie granicznym zostaje też ślad – jeśli raz złamiesz przepisy, przy kolejnych wjazdach możesz liczyć się z dużo dokładniejszymi kontrolami, przesłuchaniami i opóźnieniami. Dla osób podróżujących często, czy to turystycznie, czy biznesowo, taki „status” potrafi być realnie uciążliwy.

Stawka jest więc wysoka. Kluczem do jej obniżenia jest właściwe zrozumienie, jak działa deklaracja celna w Nowej Zelandii, co dokładnie trzeba zgłosić i gdzie leży granica między dozwolonym wwozem, przejęciem przez służby a mandatem.

Deklaracja celna NZ a deklaracja biosecurity – dwa różne formularze

W Nowej Zelandii funkcjonują w praktyce dwa typy deklaracji, które podróżny wypełnia przy przylocie:

  • deklaracja celna (Customs) – związana z towarami, alkoholem, papierosami, gotówką, przedmiotami o większej wartości, sprzedawanymi towarami;
  • deklaracja biosecurity / MPI – dotycząca żywności, roślin, produktów pochodzenia zwierzęcego, ziemi, sprzętu outdoorowego, leków i wszystkiego, co może przenieść szkodniki lub choroby.

W praktyce dostajesz jeden formularz pasażera (Passenger Arrival Card), na którym znajdują się pytania i dla Customs, i dla MPI. Jeśli korzystasz z eGate, część danych możesz złożyć elektronicznie, ale pytania o żywność i inne materiały ryzykowne i tak pojawią się przy odprawie. Odpowiedź „tak” nie oznacza od razu problemów – służby po prostu chcą sprawdzić wymagające uwagi rzeczy. Kłopoty zaczynają się dopiero wtedy, gdy odpowiadasz „nie”, a w bagażu jednak coś znajduje się wbrew temu, co zadeklarowałeś.

Jak wygląda deklaracja celna w NZ krok po kroku

Formularz Passenger Arrival Card – co w nim jest

Formularz Passenger Arrival Card otrzymasz zazwyczaj w samolocie przed lądowaniem lub znajdziesz w hali przylotów. Musisz go wypełnić czytelnie, najlepiej drukowanymi literami, po angielsku. Formularz zawiera dwie główne części:

  • dane osobowe – imię i nazwisko, numer paszportu, narodowość, adres pobytu w NZ, dane kontaktowe;
  • pytania dotyczące tego, co wieziesz – zarówno pod kątem celnym, jak i biosecurity.

Najważniejsza zasada: odpowiadasz na każde pytanie tak/nie. Jeśli którakolwiek odpowiedź to „tak”, przy kontroli kierujesz się do odpowiedniej kolejki (dla osób z deklaracją). Funkcjonariusz sprawdzi, co dokładnie przywiozłeś, być może zada kilka pytań i zdecyduje, czy przedmiot może zostać, czy musi zostać odebrany.

Proces po przylocie – od samolotu do wyjścia z lotniska

Typowy przebieg po wylądowaniu w Nowej Zelandii wygląda następująco:

  1. Schodzisz z samolotu i przechodzisz przez kontrolę paszportową (eGate lub okienko z funkcjonariuszem).
  2. Odbierasz bagaż z taśmy.
  3. Przechodzisz do strefy Customs/MPI i ustawiasz się w odpowiedniej kolejce, trzymając w ręku Passenger Arrival Card.
  4. Funkcjonariusz sprawdza kartę i pyta, czy deklarujesz żywność, produkty zwierzęce, rośliny, sprzęt outdoorowy lub inne wymienione rzeczy.
  5. Jeśli odpowiedziałeś „tak” przy którychś pytaniach, bagaż może zostać przeskanowany, prześwietlony lub ręcznie skontrolowany.
  6. W razie potrzeby część przedmiotów zostanie odebrana i zutylizowana (np. surowa żywność), inne przepuszczone, a jeszcze inne objęte cłem lub podatkiem.

Ważne, aby podczas rozmowy z funkcjonariuszem zachować spokój i pełną szczerość. Służby nie lubią „walki o każdą paczkę ciastek”. Jeżeli mówią, że czegoś nie wolno wwieźć, nie ma sensu negocjować. Za to uczciwe zgłoszenie, nawet dużej ilości jedzenia, z zasady nie kończy się mandatem – najwyżej koniecznością wyrzucenia części rzeczy.

Elektroniczna deklaracja a tradycyjna karta

Na niektórych lotniskach w Nowej Zelandii stopniowo wdrażane są rozwiązania elektroniczne (np. deklaracja przez kioski lub aplikacje). Niezależnie od formy, treść pytań jest bardzo zbliżona: dotyczy tych samych grup przedmiotów i tej samej odpowiedzialności. To, że coś deklarujesz elektronicznie, nie obniża poziomu kontroli – przy wątpliwościach i tak zostaniesz poproszony o dodatkowe wyjaśnienia przy stanowisku MPI.

Najbezpieczniejszym podejściem jest założenie, że wszystko, co nie jest oczywistym bagażem osobistym (ubrania, elektronika, kosmetyki), lepiej zgłosić. W razie wątpliwości funkcjonariusz oceni, czy dany przedmiot jest ryzykowny lub podlega cłu.

Co trzeba zgłosić ze 100% pewnością – lista krytycznych kategorii

Żywność wszelkiego rodzaju

Żywność jest pierwszą rzeczą, która budzi zainteresowanie nowozelandzkich służb. I nie chodzi tylko o mięso czy świeże owoce. Deklaracji wymagają:

  • owoce i warzywa – wszystkie, świeże i suszone;
  • produkty mięsne – wędliny, konserwy, kabanosy, pasztety, suszone mięso, bekon, szynka, kiełbasa, mięso w słoikach;
  • produkty mleczne – sery, jogurty, mleko w proszku, masło klarowane (ghee), twarogi, mleko w proszku dla dorosłych;
  • produkty jajeczne – jajka, proszek jajeczny, majonez, produkty z surowym jajkiem;
  • produkty zbożowe i mączne – mąka, kasza, ryż, płatki owsiane, musli, ziarna zbóż, surowe ciasto;
  • orzechy i nasiona – zarówno do jedzenia, jak i jako materiał siewny;
  • przetwory – dżemy, przetwory w słoikach, marynaty, oleje infuzowane ziołami, sosy zawierające składniki pochodzenia zwierzęcego;
  • słodycze i przekąski – batoniki, czekolady z orzechami, suszone owoce, mieszanki bakaliowe.

Nie wszystko z powyższego jest automatycznie zakazane, ale wszystko musi zostać zadeklarowane. Na przykład paczkowane, fabryczne słodycze, chipsy czy sucharki w większości przypadków przechodzą bez problemu, jeśli ich skład nie zawiera zakazanych komponentów. Za to mięso, nabiał, świeże owoce zwykle zostaną odebrane lub w ogóle nie wpuszczone na teren kraju.

Warte uwagi:  Ekstremalne sztormy na Oceanie Spokojnym – historie podróżników

Produkty roślinne i nasiona

Nowa Zelandia wyjątkowo ostro podchodzi do roślin i nasion, ponieważ mogą przenosić szkodniki niewidoczne gołym okiem. Obowiązkowo zgłasza się:

  • rośliny w doniczkach – praktycznie zawsze zakazane;
  • bulwy, cebulki, kłącza (np. cebulki kwiatowe, czosnek do sadzenia);
  • nasiona – do spożycia i do sadzenia (np. przyprawy w ziarnach, mieszanki do ogrodu, ziarna zbóż, nasiona na kiełki);
  • suszone zioła i przyprawy – liście laurowe, oregano, mieszanki przyprawowe z nieprzetworzonymi fragmentami roślin;
  • kora, drewno, wyroby z roślin – pamiątkowe figurki z surowego drewna, ozdoby z kory, suszone kompozycje roślinne.

Nawet jeśli coś wygląda „martwo” (suszone, z lakierem, w ładnym opakowaniu), i tak może być nośnikiem szkodników. Z punktu widzenia deklaracji celnej w NZ to jedna z najczęstszych pułapek dla turystów przywożących „naturalne” pamiątki.

Produkty pochodzenia zwierzęcego

O ile dla podróżnych żywność to głównie jedzenie, o tyle dla służb MPI produkt zwierzęcy to również:

  • skóry i futra – także surowe, nie do końca wyprawione;
  • pióra – ozdoby z piór, poduszki, trofea myśliwskie;
  • kości, rogi, kły – elementy biżuterii, dekoracji, pamiątek;
  • muszle, koralowce – muszle ozdobne, biżuteria z muszli, elementy wystroju wnętrz.

Większość takich przedmiotów musi zostać zgłoszona, a ich los zależy od konkretnego typu i stopnia przetworzenia. Jeśli są profesjonalnie obrobione, lakierowane i sprzedawane jako gotowe wyroby, mają sporą szansę przejść. Jeśli jednak wyglądają na „surowe”, z resztkami tkanek, zapachem lub śladami ziemi, bardzo prawdopodobne, że zostaną przejęte.

Sprzęt outdoorowy, sportowy i kempingowy

Dla wielu osób to zaskoczenie: sprzęt sportowy też wymaga deklaracji. Dotyczy to:

  • butów trekkingowych i turystycznych – szczególnie jeśli były używane w terenie;
  • namiotów, śledzi, linek – wszystko, co mogło mieć kontakt z ziemią, błotem, liśćmi;
  • sprzętu do sportów wodnych – deski, pianki, kajaki, wędki, buty do wody;
  • rowerów, kijków trekkingowych, sprzętu do wspinaczki terenowej;
  • innego sprzętu outdoorowego, który mógł stykać się z glebą, roślinami, wodą.

MPI boi się w ten sposób wwozu zarodników grzybów, bakterii z gleby, nasion chwastów czy innych organizmów. W deklaracji celnej w NZ pojawia się zawsze pytanie o używany sprzęt outdoorowy. Jeśli odpowiesz „tak”, musisz liczyć się z kontrolą czystości. Jeśli sprzęt jest brudny, mogą go zdezynfekować lub skierować do specjalnego czyszczenia (czasem odpłatnie, czasem po prostu potrwa to dłużej).

Formularze podatkowe, kalkulator i kalendarz na biurku do planowania opłat
Źródło: Pexels | Autor: Leeloo The First

Jakie przedmioty są szczególnie ryzykowne i często kończą się mandatem

Niespodziewane źródła problemów: przekąski i prezenty

Wielu podróżnych z Polski wwozi do Nowej Zelandii prezenty dla rodziny lub znajomych: wędliny, sery, domowe przetwory, słodycze. Z punktu widzenia nowozelandzkich przepisów to obszar podwyższonego ryzyka. Krytyczne przypadki to m.in.:

  • domowe wyroby – słoiki z mięsem, kiełbasy, szynki, pasztety, ciasta z kremem, nieoznakowane przetwory;
  • pakowane próżniowo mięsa i wędliny – nawet, jeśli wyglądają „bezpiecznie”, w większości przypadków nie są wpuszczane;
  • sery z niepasteryzowanego mleka – mogą stanowić ryzyko sanitarne;
  • mieszanki bakaliowe z orzechami i nasionami – szczególnie, jeśli zawierają surowe nasiona.

Alkohol, papierosy i inne wyroby akcyzowe

Przy wjeździe do Nowej Zelandii obowiązują ścisłe limity na alkohol i wyroby tytoniowe. To jedne z najczęściej sprawdzanych pozycji na deklaracji, bo przekroczenie normy oznacza cło i podatek, a zatajenie – mandat.

Bez dodatkowych opłat możesz wwieźć w bagażu osobistym (dla osób dorosłych, powyżej 17 lat):

  • alkohol wysokoprocentowy – ograniczona ilość butelek, zwykle w standardowych pojemnościach (np. whisky, wódka, gin);
  • wino – kilka butelek na osobę w ramach limitu duty free;
  • piwo – również tylko do określonej objętości łącznej z winem;
  • papierosy i tytoń – niewielka ilość wyrobów tytoniowych (w tym e-papierosy z nikotyną);
  • cygara – jako część ogólnego limitu tytoniowego.

Aktualne liczby i limity zmieniają się co kilka lat i są szczegółowo opisane na stronie New Zealand Customs. Jeśli wieziesz cokolwiek ponad standard duty free, wyraźnie to zadeklaruj. Funkcjonariusz podliczy należne opłaty; będziesz mógł dopłacić i legalnie wejść z towarem do kraju. Próba „przemknięcia się” z kartonem papierosów lub kilkoma litrami mocnego alkoholu bez zgłoszenia bardzo szybko kończy się wysoką karą i konfiskatą.

Popularny scenariusz: ktoś ma jedną butelkę wódki w bagażu rejestrowanym i kilka małych buteleczek w podręcznym „na prezenty”. Wszystko razem przekracza limit, a w deklaracji zaznaczone „brak alkoholu”. Po kontroli prześwietleniem bagażu sprawa jest jasna – służby nie mają podstaw, by uznać, że to pomyłka. Mandat jest niemal pewny.

Gotówka, cenne przedmioty i limity finansowe

Nowa Zelandia stosuje przepisy przeciwko praniu pieniędzy i finansowaniu terroryzmu, dlatego większe sumy gotówki trzeba zgłaszać. Dotyczy to wszystkich walut łącznie oraz ekwiwalentu w czekach podróżnych czy instrumentach finansowych.

Jeżeli przewozisz kwotę powyżej ustalonego progu (licząc w dolarach nowozelandzkich), musisz:

  • zaznaczyć to w deklaracji na Passenger Arrival Card;
  • wypełnić dodatkowy formularz zgłoszeniowy, który otrzymasz od funkcjonariusza celnego.

Zgłoszenie nie oznacza, że gotówkę skonfiskują albo naliczą podatek. Chodzi o samą przejrzystość przepływów. Kłopoty zaczynają się dopiero wtedy, gdy większa suma wychodzi na jaw w trakcie kontroli, a w deklaracji widnieje „brak gotówki powyżej limitu”. W praktyce może to wydłużyć kontrolę o kilkadziesiąt minut, a w skrajnych sytuacjach skończyć się zajęciem środków do czasu wyjaśnienia.

Osobną kategorią są cenne przedmioty, takie jak biżuteria, drogie zegarki czy sprzęt fotograficzny. Jeśli wyjeżdżasz z NZ i zamierzasz z tym samym sprzętem wrócić, dobrze jest mieć dowód zakupu lub dokument potwierdzający, że rzeczy zostały nabyte przed wyjazdem (aby uniknąć wątpliwości, czy to nowo kupiony towar podlegający ocleniu). Przy wjeździe jako turysta podstawowy sprzęt osobisty rzadko jest problemem, ale większe ilości nowego, oryginalnie zapakowanego towaru mogą wzbudzić pytania o przeznaczenie (handel vs użytek własny).

Leki, suplementy i wyroby medyczne

W deklaracji celnej pojawia się również kwestia leków i substancji kontrolowanych. System jest dość rozsądny, ale wymaga przygotowania.

Do bagażu osobistego możesz zwykle wziąć:

  • leki na receptę – w ilości przeznaczonej na własne leczenie (najczęściej zapas do 3 miesięcy);
  • leki bez recepty – tabletki przeciwbólowe, środki na przeziębienie, krople do oczu itp.;
  • suplementy diety – witaminy, minerały, preparaty roślinne w tabletkach i kapsułkach.

Krytyczne są sytuacje, gdy:

  • leki zawierają substancje kontrolowane w NZ (np. niektóre silne opioidy, środki psychotropowe);
  • masz przy sobie duże ilości tabletek, ampułek lub syropów wykraczające poza rozsądny zapas osobisty;
  • opakowania nie są oryginalne, a tabletki są przesypane do nienazwanych pojemników.

Bezpieczniej jest przewozić leki w oryginalnych blistrach i pudełkach, razem z ulotką i – w razie poważniejszych preparatów – kopią recepty lub zaświadczeniem lekarskim w języku angielskim. Jeżeli lek jest z grupy kontrolowanej, warto wcześniej sprawdzić na stronie nowozelandzkiego Ministerstwa Zdrowia, czy wymaga dodatkowego pozwolenia.

Suplementy ziołowe, sproszkowane rośliny czy mieszanki tradycyjnej medycyny bywają problematyczne nie tylko ze względu na skład lekowy, lecz także na wymogi biosecurity (rośliny, nasiona, sproszkowane korzenie). Takie rzeczy należy zgłosić – funkcjonariusz zdecyduje, czy wpuścić, czy odebrać.

Elektronika, drony i sprzęt mogący budzić wątpliwości

Elektronika użytkowa – telefon, laptop, aparat, powerbank – zazwyczaj nie wymaga specjalnej deklaracji, jeśli wyraźnie jest to poniżej ilości handlowych i na użytek własny. Są jednak obszary graniczne, w których podróżni potrafią nieświadomie wejść w konflikt z przepisami.

Dodatkowej uwagi wymagają:

  • drony – sam w sobie dron można przywieźć bez większych przeszkód, ale podlega licznym regulacjom w zakresie użytkowania w NZ; jeśli wieziesz kilka sztuk nowych dronów, w oryginalnych pudełkach, może to zostać potraktowane jak import handlowy;
  • sprzęt nadawczy i radiowy – niektóre urządzenia radiowe mogą podlegać osobnym ograniczeniom lub licencjom;
  • duże ilości nowej elektroniki – wiele identycznych egzemplarzy jednego modelu telefonu, dyski twarde w ilości hurtowej itp.

Jeżeli wwozisz elektronikę w ilości wskazującej na handel lub sprzęt profesjonalny dużej wartości, przygotuj się na pytania o jej przeznaczenie. W pewnych sytuacjach może pojawić się konieczność zadeklarowania towaru do odprawy importowej lub opłacenia cła i GST (podatku od towarów i usług).

Upominki i pamiątki: co z ozdobami z drewna i naturalnych materiałów

Prezenty typu „naturalne ozdoby” to klasyczny powód dodatkowej kontroli. Chodzi szczególnie o:

  • dekory z nieobrobionego drewna – rzeźby, deski do krojenia, pałeczki, ramki;
  • wieńce, stroiki, bukiety suszonych roślin – zawierające kłosy, nasiona, liście;
  • biżuterię z naturalnych materiałów – drewno, nasiona, kości, pióra, włosie;
  • pamiątki z plaży – muszle, kawałki rafy, korale.

Jeżeli producent zadbał o pełną obróbkę i oznakowanie (np. lakierowane drewno, certyfikowane produkty bez szkodników), często nie ma problemu. Kłopotliwe są wyroby „półsurowe” – z widoczną korą, nieheblowane, z naturalnymi nierównościami albo z resztkami piasku czy gliny. Funkcjonariusz ma obowiązek założyć, że mogą w nich być owady, larwy, nasiona czy patogeny.

Warte uwagi:  Podróże samolotem między wyspami Nowej Kaledonii

Dlatego wszelkie takie rzeczy zgłasza się na granicy. W skrajnym przypadku zostaną odesłane do dezynfekcji, fumigacji lub po prostu zutylizowane. W praktyce znacznie lepiej jest stracić kilka drobiazgów, niż ryzykować karę za brak deklaracji.

Jak prawidłowo wypełnić Passenger Arrival Card

Krok po kroku przez najważniejsze pytania

Karta przylotu (Passenger Arrival Card) jest dokumentem prawnym. Podpisując ją, potwierdzasz prawdziwość informacji pod groźbą kary. Wypełnia się ją zwykle w samolocie lub na lotnisku przed kontrolą paszportową.

Najważniejsze sekcje dotyczą:

  • danych osobowych – imię, nazwisko, numer paszportu, kraj obywatelstwa;
  • celu podróży – turystyka, biznes, wizyta u rodziny, praca, studia;
  • adresu pobytu w NZ – hotel, hostel, adres prywatny lub adnotacja o podróży objazdowej (np. campervan);
  • deklaracji przedmiotów – seria pytań „tak/nie” o żywność, produkty zwierzęce, roślinne, sprzęt outdoorowy, alkohol, wyroby tytoniowe, gotówkę, towary handlowe;
  • pytania o zdrowie i historię podróży – pobyt w krajach dotkniętych epidemiami, wizyty na farmach, styczność ze zwierzętami gospodarskimi.

Jeżeli na jakiekolwiek pytanie systemu biosecurity odpowiadasz „tak”, spodziewaj się dodatkowej rozmowy lub kontroli bagażu. To nie oznacza automatycznie kłopotów – funkcjonariusz po prostu musi ustalić, co dokładnie masz przy sobie.

Typowe błędy przy wypełnianiu karty

Większość mandatów nie wynika ze złej woli, tylko z pośpiechu i bagatelizowania karty. Powtarzające się błędy to przede wszystkim:

  • zaznaczenie „nie” przy żywności, mimo że w bagażu są batoniki, kanapki z samolotu, orzeszki, przyprawy czy inne spożywcze drobiazgi;
  • brak zgłoszenia sprzętu outdoorowego, gdy w walizce są używane buty trekkingowe, namiot lub kijki;
  • niezrozumienie pojęcia „products of animal origin” – ktoś nie zaznacza ozdoby z piór lub nieprzetworzonej skóry, bo „to przecież nie jedzenie”;
  • lekceważenie drobnych kwot gotówki ponad limit – „przecież to trochę więcej, nikt nie zauważy”;
  • wypełnienie karty „na pamięć” dla kilku osób, bez sprawdzenia, co dokładnie każdy ma w bagażu.

Bezpieczniej jest zaznaczyć „tak” i wyjaśnić sytuację, niż w panice zmieniać odpowiedzi przy stanowisku kontroli. Funkcjonariusze dobrze znają wymówki w rodzaju „zapomniałem o tej kiełbasie w plecaku” – w większości takich przypadków uznają, że doszło do naruszenia przepisów, a nie zwykłej pomyłki.

Dlaczego „nad-deklaracja” się opłaca

Jeżeli w tekście karty lub wątku pytań nie masz pewności, czy dana rzecz podpada pod dany punkt, przyjmij założenie, że lepiej ją ujawnić. Służby w NZ od dawna promują zasadę: „When in doubt, declare it”.

Konsekwencje wyglądają zazwyczaj tak:

  • jeśli zgłaszasz przedmiot zakazany – on przepada, ale ty w większości przypadków wychodzisz z tego bez mandatu;
  • jeśli nie zgłaszasz przedmiotu zakazanego – przedmiot przepada, a ty często dostajesz mandat, a w poważniejszych sytuacjach sprawa może trafić do sądu;
  • jeśli zgłaszasz przedmiot dozwolony – funkcjonariusz potwierdzi, że jest w porządku, i idziesz dalej.

Różnica w traktowaniu osoby uczciwie deklarującej i osoby „złapanej” jest ogromna. Z perspektywy funkcjonariusza przylatujący, który ma torbę pełną jedzenia, ale wszystko rzetelnie zgłasza, jest po prostu pasażerem do obsłużenia. Natomiast ktoś, kto ukrywa nawet niewielką ilość salami, traktowany jest jak ktoś próbujący obejść system.

Co grozi za niedeklarowanie – realne konsekwencje

Mandaty, grzywny i inne sankcje

Nowa Zelandia znana jest z wysokich kar za naruszenie przepisów biosecurity. Wysokość mandatu jest na tyle dotkliwa, że przestaje się opłacać jakiekolwiek ryzyko.

W praktyce możliwe są trzy poziomy konsekwencji:

  • upomnienie lub pouczenie – w wyjątkowych przypadkach, przy drobnej nieścisłości i pełnej współpracy, szczególnie gdy sami zgłaszamy wątpliwość;
  • mandat administracyjny – standardowa reakcja na niezgłoszoną żywność, produkty zwierzęce lub roślinne, zwłaszcza gdy są ukryte lub wyraźnie opisane na opakowaniu;
  • postępowanie sądowe – przy poważnych naruszeniach, dużej wartości towaru, próbach przemytu, podrabianych dokumentach lub recydywie.

Wysokość kary finansowej może być zaskakująco wysoka w stosunku do wartości samego produktu. Mandat za kilka kiełbasek czy paczkę orzechów boleśnie przewyższa ich cenę. Służby robią to celowo – chodzi o odstraszający efekt i ochronę lokalnego rolnictwa, które jest kluczowe dla gospodarki kraju.

Wpływ na wizę i przyszłe wjazdy do NZ

Jak urzędnicy oceniają „pomyłkę” a jak „ukrywanie”

Dla wielu podróżnych zaskoczeniem jest to, jak dużo zależy od pierwszych minut rozmowy z funkcjonariuszem. Z ich perspektywy kluczowe są trzy rzeczy: szczerość, spójność wyjaśnień i sposób zapakowania przedmiotów.

Sygnalizacje, które wyglądają źle:

  • żywność lub inne zakazane produkty schowane głęboko w bagażu, w kilku warstwach reklamówek, często dodatkowo owinięte folią;
  • produkty bez deklaracji, mimo że na ich opakowaniu dużymi literami widnieją słowa „meat”, „seeds”, „dried fish”, „raw” itp.;
  • niespójne tłumaczenia – raz mówisz, że „nie miałeś pojęcia”, za chwilę, że „u was w kraju się to zgłasza, ale myślałeś, że tu nie trzeba”.

Dużo lepiej wygląda sytuacja, gdy:

  • sam informujesz funkcjonariusza przy pierwszym kontakcie, że nie jesteś pewien jednej rzeczy w bagażu i chcesz ją pokazać;
  • produkty, które mogą być problematyczne, masz na wierzchu, w łatwo dostępnym miejscu;
  • odpowiedzi na pytania są krótkie, konkretne i bez kombinowania.

Przykład z praktyki: pasażer deklaruje „tak” przy żywności, pokazuje torbę z lokalnymi słodyczami, przyprawami i jednym, zapomnianym kawałkiem sera. Służby zabierają ser, resztę przepuszczają – bez kary. W innym przypadku identyczny ser, ale bez deklaracji, znaleziony w dnie plecaka, kończy się mandatem i adnotacją w systemie.

Adnotacje w systemie i dodatkowe kontrole w przyszłości

Wszelkie poważniejsze incydenty – mandat, konfiskata większej ilości towaru czy próba wprowadzenia zakazanych produktów – zostają zapisane w systemie. Dane te są powiązane z numerem paszportu, a czasem także z adresem mailowym, numerem telefonu czy innymi szczegółami wizowymi.

Przy kolejnym wlocie do Nowej Zelandii oficer może zobaczyć, że:

  • miałeś wcześniej mandat biosecurity;
  • odmówiono ci w przeszłości wjazdu z powodu poważnego naruszenia przepisów;
  • toczyło się wobec ciebie postępowanie sądowe.

Skutek jest prosty: większe prawdopodobieństwo, że trafisz do kolejki „secondary inspection”, czyli szczegółowej kontroli bagażu. To nie oznacza automatycznego zakazu wjazdu, ale powoduje więcej pytań, dłuższy czas na lotnisku i mniejszą tolerancję dla kolejnych „pomyłek”.

Naruszenia a odmowa wjazdu lub cofnięcie wizy

Przy poważnych sprawach problem nie kończy się na mandacie. Jeśli urzędnicy uznają, że próbowałeś świadomie obejść system (duże ilości mięsa, nielegalne nasiona, produkty zagrożone kwarantanną), może dojść do:

  • odmowy wjazdu na granicy – wracasz następnym lotem do kraju wylotu, często na własny koszt;
  • cofnięcia wizy, jeśli była już przyznana, albo odmowy wydania kolejnej w przyszłości;
  • oznaczenia twojego profilu jako „wysokiego ryzyka”, co wpływa na wszystkie przyszłe aplikacje wizowe.

Nowa Zelandia przykłada dużą wagę do tego, czy gość jest skłonny respektować przepisy. Osoba przyłapana na oszustwie przy deklaracji celnej może zostać uznana za kogoś, kto również w innych obszarach (praca na czarno, nadużycia wizowe) będzie próbował kombinować.

Konsekwencje dla osób z wizą pracowniczą lub studencką

W przypadku wiz innych niż turystyczne stawką jest często nie tylko jednorazowy wjazd, ale cała ścieżka kariery, nauki czy imigracji. Naruszenie przepisów biosecurity może:

  • wywołać dodatkowy przegląd twoich dokumentów przez Immigration New Zealand;
  • stać się powodem do odmowy przedłużenia wizy, jeśli urzędnik uzna, że nie jesteś osobą wiarygodną;
  • utrudnić późniejszą aplikację o pobyt stały – każda poważniejsza wpadka jest wtedy dokładnie analizowana.

Osoby planujące długoterminowy pobyt (studia kilkuletnie, praca z perspektywą rezydentury) powinny traktować kartę przylotu równie poważnie, jak dokumenty wizowe. Drobny, wydawałoby się, błąd przy deklaracji może po paru latach wrócić jako argument „przeciw” podczas oceny charakteru kandydata.

Podróżny wypełniający ręcznie deklarację celną przed lotem
Źródło: Pexels | Autor: RDNE Stock project

Jak przygotować bagaż przed wylotem do Nowej Zelandii

Przegląd lodówki i szafek jeszcze przed pakowaniem

Najwięcej problemów sprawiają produkty „zwyczajne”, wrzucone do plecaka w ostatniej chwili: kanapka na lot, resztka suszonych owoców, kawałek kiełbasy „dla znajomych”. Żeby uniknąć takich niespodzianek, dobrze jest zrobić prosty przegląd jeszcze przed rozpoczęciem pakowania:

  • odłóż na bok wszystkie produkty spożywcze, które potencjalnie mogłyby trafić do walizki lub plecaka podręcznego;
  • sprawdź kieszenie plecaków, kurtek, saszetek – często zostają tam batony czy orzeszki z poprzednich wyjazdów;
  • zrób osobną „strefę jedzenia”, którą później dokładnie ocenisz pod kątem przydatności i legalności w NZ.

Im mniej jedzenia w bagażu, tym prostsza rozmowa na granicy. Jeśli naprawdę chcesz coś przywieźć, lepiej postawić na zapakowane fabrycznie, dobrze opisane produkty i koniecznie je zadeklarować.

Segregacja rzeczy potencjalnie problematycznych

Przedmioty, które mogą zainteresować służby, dobrze jest spakować oddzielnie. Chodzi przede wszystkim o:

  • żywność, przyprawy, suplementy, zioła, herbaty luzem;
  • produkty pochodzenia zwierzęcego – skóra, pióra, kości, muszle, kość słoniowa (ta ostatnia w praktyce nie powinna w ogóle podróżować, ze względu na CITES);
  • roślinne pamiątki i dekoracje z drewna, suszu, nasion;
  • sprzęt outdoorowy po kontakcie z ziemią, błotem, wodą naturalną.
Warte uwagi:  Gdzie w Oceanii można wynająć własny jacht?

Spakowanie ich do jednego, łatwo dostępnego worka lub torby ma dwie zalety: szybciej pokazujesz wszystko funkcjonariuszowi i sam dokładniej wiesz, co ze sobą wieziesz. W razie kontroli cała procedura jest krótsza i spokojniejsza.

Czyszczenie sprzętu outdoorowego krok po kroku

Sprzęt używany na zewnątrz wymaga czegoś więcej niż powierzchownego „otrzepania”. Urzędników interesuje zwłaszcza, czy nie przewozisz ziemi, nasion, resztek roślin lub odchodów zwierząt.

Przed wyjazdem dobrze wykonać prosty, ale dokładny proces:

  1. Buty trekkingowe – zdejmij wkładki, wyjmij sznurówki, umyj bieżnik pod bieżącą wodą, usuń błoto z zakamarków (szczególnie przy łączeniu podeszwy z cholewką). Wysusz i, jeśli się da, sfotografuj efekt „przed wylotem” – zdjęcie może się przydać przy wyjaśnieniach.
  2. Namiot – rozłóż, wytrzep, odkurz podłogę, sprawdź tunele na stelaże. Usuń liście, drobne gałązki, piasek, resztki trawy. Szczególnie dokładnie obejrzyj śledzie i linki.
  3. Plecaki, sakwy, torby transportowe – opróżnij wszystkie kieszenie, wytrząśnij, przejedź odkurzaczem po szwach i dnie komór. Zwróć uwagę na resztki jedzenia, orzechy, okruszki.
  4. Sprzęt specjalistyczny (sprzęt wędkarski, rowery, akcesoria jeździeckie) – usuń wszelkie resztki organiczne, wysusz dokładnie, rozważ dezynfekcję zgodnie z zaleceniami producenta.

Na karcie przylotu tego typu rzeczy deklarujesz, zaznaczając odpowiednie „tak”, a na lotnisku często kierują cię do osobnego stanowiska, gdzie funkcjonariusz oceni stan czystości. Jeśli sprzęt wygląda na świeżo wyczyszczony, zwykle kończy się na krótkim oglądzie.

Dokumenty i dowody, które pomagają przy odprawie

Czasami kilka kartek papieru lub zapis w telefonie potrafi zaoszczędzić sporo nerwów. W bagażu podręcznym dobrze mieć:

  • paragony lub faktury na droższą elektronikę i sprzęt – ułatwia to wykazanie, że to rzeczy na użytek własny, a nie import handlowy;
  • etykiety produktów spożywczych w języku angielskim – skład, kraj pochodzenia, sposób przetworzenia;
  • certyfikaty fitosanitarne lub weterynaryjne, jeśli przewozisz coś szczególnie wrażliwego (np. próbki do badań, specyficzne suplementy na receptę);
  • wydrukowane warunki wizy lub e-maile z Immigration NZ, jeśli masz niestandardową sytuację (np. pobyt łączący pracę sezonową z nauką).

Funkcjonariusze nie wymagają ton papieru, ale każdy dokument, który wprost potwierdza, czym jest dany przedmiot i skąd pochodzi, przyspiesza całą procedurę.

Strategie „bezpiecznego pakowania” dla różnych typów podróżnych

Turyści na krótki pobyt

Osoby lecące na typowy urlop mają najprostsze zadanie. Żeby zminimalizować ryzyko kłopotów na granicy, najlepiej:

  • zrezygnować z przywożenia jedzenia „z domu” – w NZ łatwo kupić większość podstawowych produktów;
  • ograniczyć pamiątki z naturalnych materiałów – muszle, suszone kwiaty, nieobrobione drewno;
  • zadbać o czystość jedynej pary butów trekkingowych i ew. małego namiotu, jeśli planowany jest trekking.

Większość turystów, którzy nie przewożą żywności ani „dziwnych” przedmiotów, przechodzi przez odprawę bardzo szybko. Zdecydowanie więcej czasu spędza się w kolejce po kawę niż przy stanowisku biosecurity.

Backpackerzy i osoby w podróży długoterminowej

Przy długich trasach, z kilkoma krajami po drodze, ryzyko „resztek” w bagażu rośnie. Zanim wsiądziesz do samolotu do NZ, dobrze zrobić swego rodzaju reset zawartości plecaka:

  • wyrzuć wszystkie resztki jedzenia, nawet jeśli „szkoda” – masło orzechowe, przyprawy w woreczkach, lokalne przekąski;
  • przejrzyj kieszenie techniczne plecaka i pokrowce – tam często zostaje suszona wołowina, orzeszki albo torebki z herbatą;
  • posegreguj sprzęt outdoorowy i dokładnie go oczyść, zwłaszcza jeśli ostatni trekking był w kraju o zupełnie innym ekosystemie (np. Azja Południowo-Wschodnia, Ameryka Południowa).

Backpackerzy są grupą, na którą służby zwracają szczególną uwagę, bo statystycznie częściej mają w bagażu jedzenie, sprzęt campingowy i pamiątki z naturalnych materiałów. Im lepiej uporządkujesz plecak, tym spokojniejsza kontrola.

Osoby lecące do pracy lub na studia

Przy dłuższych wyjazdach pokusa zabrania „pół domu” jest spora. Tu łatwo przesadzić z ilością:

  • żywności (ulubione przyprawy, wędliny, domowe przetwory, słodycze dla znajomych);
  • suplementów i leków (pudełka z Polski na cały rok, ziołowe mieszanki od rodzinnego lekarza);
  • sprzętu i elektroniki (kilka laptopów, konsola, zapas telefonów „dla rodziny”).

Bezpieczniejsza strategia to:

  • zrobić listę rzeczy absolutnie niezbędnych na pierwsze tygodnie – resztę można dokupić na miejscu;
  • dopieścić dokumentację leków na receptę – zaświadczenia od lekarza, nazwy substancji czynnych, dawkowanie;
  • zamiast dużych ilości jedzenia przywieźć kilka szczelnie zapakowanych symbolicznych produktów i wszystko rzetelnie zgłosić.

Osoby z wizą pracowniczą lub studencką są w systemie dłużej, więc ich „historia graniczna” ma większe znaczenie. Jedna rozsądna decyzja przy pakowaniu może oszczędzić dużo formalności w przyszłości.

Kontakt z funkcjonariuszem – jak rozmawiać przy kontroli

Proste odpowiedzi i spokój zamiast nadmiaru tłumaczeń

Na lotnisku, po oddaniu karty przylotu, możesz trafić do krótkiej rozmowy z funkcjonariuszem biosecurity. Zwykle pytania są bardzo konkretne:

  • „Do you have any food with you?”
  • „Do you have any camping or hiking equipment?”
  • „Any items made of wood, plants or animal products?”

Najlepiej odpowiadać jasno i bez rozwlekłych historii. Zamiast długiego tłumaczenia, że kanapka jest „tylko z serem”, wystarczy: „Yes, I have a sandwich in my backpack, I’m happy to dispose of it”. Funkcjonariusz sam zdecyduje, co dalej.

Jak zgłosić coś, o czym zapomniałeś przy wypełnianiu karty

Zdarza się, że dopiero w kolejce przypominasz sobie o jednej rzeczy w bagażu. Zgłoś to od razu, zanim ktoś cię o to zapyta lub zanim przejdziesz przez bramki.

Praktyczny sposób:

Najczęściej zadawane pytania (FAQ)

Co dokładnie muszę zadeklarować przy wjeździe do Nowej Zelandii?

W Nowej Zelandii musisz zadeklarować wszystkie rzeczy, które mogą stanowić ryzyko dla biosecurity oraz przedmioty istotne z punktu widzenia cła. Chodzi przede wszystkim o żywność (świeżą i przetworzoną), rośliny, nasiona, produkty pochodzenia zwierzęcego, ziemię (np. na butach trekkingowych) i sprzęt outdoorowy, a także większe ilości gotówki, alkohol, papierosy oraz towary przeznaczone na sprzedaż.

Bezpieczna zasada brzmi: jeśli nie jesteś pewien, czy coś trzeba zgłosić, zaznacz „tak” i opisz przedmiot funkcjonariuszowi. Za szczerą deklarację co najwyżej stracisz dany produkt, ale unikniesz mandatu.

Jakie są kary za niezadeklarowanie żywności lub innych przedmiotów w Nowej Zelandii?

Standardowy mandat za niezadeklarowany przedmiot zagrażający bezpieczeństwu biologicznemu wynosi zwykle 400 NZD i jest nakładany od razu na lotnisku, bez większej dyskusji. W poważniejszych przypadkach (np. celowe ukrywanie jedzenia, nasion, produktów zwierzęcych) może zostać wszczęte postępowanie sądowe, zakończone grzywną liczona w tysiącach dolarów, a nawet odmową wjazdu.

Dodatkowo w systemie granicznym zostaje adnotacja, że złamałeś przepisy. Przy kolejnych przylotach możesz być częściej kierowany do szczegółowej kontroli bagażu i przesłuchań, co znacząco wydłuża czas wyjścia z lotniska.

Czy zapakowane słodycze i przekąski trzeba deklarować w Nowej Zelandii?

Tak, słodycze i przekąski zawierające składniki pochodzenia roślinnego lub zwierzęcego (np. orzechy, suszone owoce, nadzienia mleczne) należy zadeklarować. Dotyczy to m.in. czekolad z orzechami, mieszanek bakaliowych, batonów z ziarnami, musli czy suszonych owoców.

W praktyce większość fabrycznie pakowanych słodyczy bez mięsa, świeżych produktów mlecznych czy jajek zostanie przepuszczona, o ile są w oryginalnym opakowaniu z czytelną etykietą. Ostateczną decyzję zawsze podejmuje funkcjonariusz MPI po obejrzeniu produktu.

Czym różni się deklaracja celna od deklaracji biosecurity w Nowej Zelandii?

Deklaracja celna (Customs) dotyczy głównie wartości i przeznaczenia towarów: elektroniki, drogich przedmiotów, alkoholu, papierosów, gotówki, towarów na sprzedaż itp. Na jej podstawie służby oceniają, czy musisz zapłacić cło lub podatek, albo czy nie próbujesz wwieźć towarów komercyjnych pod pozorem bagażu osobistego.

Deklaracja biosecurity (MPI) skupia się na ochronie lokalnego ekosystemu. Obejmuje żywność, rośliny, nasiona, produkty zwierzęce, ziemię, sprzęt outdoorowy, a także inne rzeczy mogące przenosić choroby lub szkodniki. Obie części wypełniasz na jednym formularzu Passenger Arrival Card, ale są rozpatrywane przez różne służby.

Jak wygląda kontrola po zaznaczeniu „tak” na formularzu Passenger Arrival Card?

Po odbiorze bagażu kierujesz się do kolejki dla osób z deklaracją. Funkcjonariusz sprawdza Twoją kartę, zadaje kilka pytań i zwykle prosi o pokazanie zadeklarowanych przedmiotów. Bagaż może zostać przeskanowany, prześwietlony lub otwarty do ręcznej kontroli.

Jeśli rzeczy nie stanowią zagrożenia i są dozwolone, po prostu je zachowujesz. Produkty ryzykowne (np. świeże owoce, mięso, część nabiału) zostaną odebrane i zutylizowane. Jeżeli wszystko było uczciwie zadeklarowane, kontrola kończy się bez mandatu – najwyżej stracisz niektóre artykuły spożywcze.

Czy mogę wypełnić deklarację do Nowej Zelandii elektronicznie zamiast na papierze?

Na wybranych lotniskach w Nowej Zelandii działają rozwiązania elektroniczne, takie jak kioski samoobsługowe czy aplikacje, które częściowo zastępują tradycyjną kartę Passenger Arrival Card. Niezależnie od formy (papier czy elektronika), zakres pytań jest bardzo podobny i obejmuje te same kategorie towarów oraz tę samą odpowiedzialność prawną.

Elektroniczna deklaracja nie oznacza mniejszej kontroli. Jeśli system wykryje ryzyko lub pojawią się wątpliwości, i tak zostaniesz skierowany do funkcjonariusza MPI, który może przeprowadzić pełną kontrolę bagażu.

Co zrobić, jeśli nie jestem pewien, czy dany przedmiot trzeba zgłosić w Nowej Zelandii?

Zawsze zaznacz „tak” i zgłoś przedmiot funkcjonariuszowi. Służby wielokrotnie podkreślają, że wolą, aby turyści deklarowali „za dużo niż za mało”. W najgorszym razie produkt zostanie odebrany lub zutylizowany, ale unikniesz mandatu i problemów przy kolejnych wjazdach.

Jeżeli spróbujesz „zaryzykować” i nie zadeklarujesz czegoś, co później zostanie znalezione w bagażu, nawet jeśli to drobnostka, możesz dostać wysoki mandat i mieć trwały wpis w systemie granicznym.

Kluczowe obserwacje

  • Nowa Zelandia ma wyjątkowo rygorystyczne przepisy celne i sanitarne, bo jako wyspiarski kraj chroni swój delikatny ekosystem przed obcymi gatunkami, chorobami i szkodnikami.
  • Służby graniczne (Customs i MPI) traktują deklarację bardzo poważnie – lepiej zgłosić za dużo niż za mało, bo uczciwe zadeklarowanie zwykle kończy się co najwyżej konfiskatą przedmiotu, a nie mandatem.
  • Niezadeklarowane przedmioty zagrażające biosecurity mogą skutkować mandatem około 400 NZD, a w poważniejszych przypadkach postępowaniem sądowym, wysokimi grzywnami i nawet odmową wjazdu.
  • Raz złamane przepisy pozostawiają ślad w systemie granicznym, co przy kolejnych wjazdach oznacza dokładniejsze kontrole, przesłuchania i potencjalne opóźnienia.
  • Podróżny wypełnia w praktyce dwa typy deklaracji na jednej Passenger Arrival Card: celną (towary, alkohol, papierosy, gotówka) i biosecurity/MPI (żywność, rośliny, produkty zwierzęce, ziemia, sprzęt outdoorowy, leki).
  • Kluczowe jest udzielanie szczerych odpowiedzi „tak/nie” w formularzu – odpowiedź „tak” jedynie uruchamia kontrolę, natomiast kłopoty zaczynają się, gdy zadeklaruje się „nie”, a w bagażu znajdują się zakazane lub ryzykowne przedmioty.
  • Proces po przylocie obejmuje kontrolę paszportową, odbiór bagażu i kontrolę Customs/MPI; w razie deklaracji ryzykownych rzeczy bagaż może być prześwietlony lub sprawdzony ręcznie, a część przedmiotów zutylizowana bez możliwości negocjacji.