Rejs promem Wellington – Picton przez Cook Strait: ogólna charakterystyka
Cook Strait – jedno z ciekawszych przejść morskich świata
Przeprawa promem na trasie Wellington – Picton przez Cook Strait to nie tylko sposób na dostanie się z Wyspy Północnej na Południową. To pełnoprawna morska przygoda, często wymieniana przez podróżników jako jedno z bardziej malowniczych przejść między wyspami na świecie. Z jednej strony otwarta, potrafiąca być bardzo niespokojna cieśnina, z drugiej – spokojne, fiordowe zatoki Marlborough Sounds prowadzące prosto do portu w Picton.
Trasa promu ma około 92 kilometrów długości, a sam rejs trwa przeciętnie od 3 do 3,5 godziny, w zależności od warunków pogodowych, rodzaju promu i operatora. Promy Wellington – Picton pływają codziennie, przez cały rok, a ich rozkład jest dostosowany zarówno do przewozu pasażerów pieszych, jak i samochodów osobowych, campervanów oraz ciężarówek. Dla wielu osób to kluczowy odcinek podróży po Nowej Zelandii – szczególnie jeśli planują road trip przez obie wyspy.
Cook Strait słynie z szybko zmieniającej się pogody, silnych wiatrów i prądów morskich. Ten odcinek potrafi zaskoczyć: poranne słońce i niemal gładkie morze mogą zmienić się w chmury i solidną falę już w połowie trasy. Dlatego tak ważne jest przygotowanie: zarówno mentalne, jak i praktyczne (ubrania, leki na chorobę morską, rezerwacja miejsc).
Główni operatorzy: Interislander i Bluebridge
Na trasie Wellington – Picton operuje dwóch głównych przewoźników: Interislander i Bluebridge. Obie firmy oferują podobny czas rejsu oraz zbliżony zakres usług, ale różnią się flotą, układem pokładów, stylem wnętrz, a także szczegółami oferty (np. kabiny, lounge, menu, ceny). Dla typowego turysty obie opcje są dobre, ale nieco inaczej rozkładają akcenty.
Interislander obsługuje trzy główne promy pasażersko–samochodowe. Statki tej linii są często wybierane przez osoby, którym zależy na widokach, spokojniejszych przestrzeniach wypoczynkowych i dodatkowych opcjach jak płatne lounge z nielimitowanymi przekąskami. Bluebridge z kolei bywa chwalony za nieco niższe ceny, dobrą obsługę i wygodne kabiny, które szczególnie przydają się podczas rejsów nocnych lub wczesnym rankiem.
W praktyce większość turystów wybiera operatora na podstawie: godziny rejsu, ceny biletu, możliwości przewozu kampera albo tego, który terminal ma bliżej noclegu. Jeżeli jednak znasz swoje preferencje (np. cenisz ciszę i chcesz usiąść w lounge, lub podróżujesz z dziećmi i zależy ci na placu zabaw), łatwiej będzie zdecydować, który prom Wellington – Picton lepiej dopasuje się do stylu podróży.
Co wyróżnia rejs przez Cook Strait na tle innych przepraw
Na świecie jest wiele połączeń promowych, ale rejs Wellington – Picton ma kilka cech, które przyciągają nawet tych, którzy zwykle wolą samolot:
- Widoki – połączenie otwartego morza, skalistych wybrzeży, wzgórz porośniętych lasem i wąskich zatok Marlborough Sounds daje bardzo różnorodny krajobraz podczas jednego, stosunkowo krótkiego rejsu.
- Możliwość zabrania pojazdu – w Nowej Zelandii samochód lub campervan to główny sposób podróżowania; prom Wellington – Picton spina drogę krajową w jeden ciąg.
- Doświadczenie żeglugi morskiej – to nie jest krótki, kilkuminutowy kurs przez zatokę, ale pełnoprawna trasa, gdzie czuć dystans, pogodę i morski klimat.
- Kontakt z przyrodą – przy odrobinie szczęścia w trakcie rejsu można wypatrzyć delfiny, ptaki morskie, a czasem nawet wieloryby.
Rejs przez Cook Strait staje się często jednym z mocniejszych punktów podróży po Nowej Zelandii. Nawet ci, którzy zazwyczaj traktują transport wyłącznie jako środek do celu, przy tej przeprawie zaczynają zwalniać i świadomie patrzeć za burtę.
Rezerwacja biletu na prom Wellington – Picton
Gdzie i jak kupić bilet
Bilety na prom najlepiej kupować z wyprzedzeniem, szczególnie jeśli planujesz podróż w sezonie wysokim (grudzień–luty) lub przewozisz samochód czy kampera. Rezerwacji można dokonać na kilka sposobów:
- Strona internetowa operatora – Interislander i Bluebridge mają przejrzyste systemy rezerwacji online, gdzie krok po kroku wybierasz datę, godzinę, typ biletu (pasażer pieszy, z samochodem itp.) i ewentualne dodatki (kabina, lounge, posiłki).
- Porównywarki i agencje – część biur podróży oraz portali rezerwacyjnych dodaje bilety na prom do pakietów z wynajmem auta, campervana czy lotem do Nowej Zelandii.
- Zakup na miejscu – możliwy jest także zakup w terminalu w Wellington lub Picton, ale przy większym obłożeniu promów łatwo trafić na brak miejsc dla pojazdów lub niekorzystne godziny.
Przy zakupie online warto przygotować dane paszportowe oraz informacje o pojeździe (długość, wysokość – szczególnie przy campervanach). Systemy są proste, ale precyzyjne – trzeba zaznaczyć m.in., czy pojazd to samochód osobowy, SUV, bus, campervan czy zestaw z przyczepą.
Rodzaje biletów i taryf
Operatorzy stosują różne nazwy pakietów i taryf, ale najczęściej spotkasz się z kilkoma podstawowymi typami:
- Bilet dla pasażera pieszego – bez pojazdu, tylko osoba i bagaż podręczny/ rejestrowany. To opcja dla tych, którzy np. lecą samolotem do Wellington, jadą autobusem na terminal i z drugiej strony w Picton wsiadają w lokalny transport.
- Bilet dla pasażera z pojazdem – pakiet obejmujący kierowcę i samochód (wraz z określoną długością). Pozostali pasażerowie samochodu dopłacają osobno za miejsce na promie.
- Elastyczne taryfy – droższe, ale dające możliwość zmiany daty lub godziny rejsu bez wysokich dopłat. Przy podróży po Nowej Zelandii, gdzie plany często modyfikuje pogoda, może się to szybko zwrócić.
- Promocje i oferty łączone – czasem dostępne są zniżki dla rodzin, dłuższych pojazdów lub przy zakupie biletu w obie strony.
Przy wyborze taryfy dobrze spojrzeć nie tylko na cenę, ale i warunki zmiany czy odwołania. Rejs przez Cook Strait bywa odwoływany przy wyjątkowo złej pogodzie, dlatego elastyczność może być konkretną oszczędnością stresu.
Kiedy rezerwować – sezon, pory dnia, obłożenie
Ruch na trasie Wellington – Picton rozkłada się bardzo nierównomiernie w ciągu roku. Są okresy, gdy kupienie biletu dzień wcześniej nie stanowi problemu, ale są też takie, gdy bez rezerwacji na kilka tygodni–miesięcy do przodu o dogodnej godzinie można zapomnieć.
Największe obłożenie promów pojawia się:
- w czasie nowozelandzkich wakacji letnich (od połowy grudnia do końca stycznia),
- w okolicy świąt Bożego Narodzenia i Nowego Roku,
- w długie weekendy i święta państwowe.
Jeśli planujesz rejs z samochodem lub campervanem właśnie w tych terminach, rezerwacja z wyprzedzeniem kilku tygodni to rozsądne minimum. Poza sezonem jesienno–zimowym (maj–wrzesień) jest dużo łatwiej o miejsca, choć przy gorszej pogodzie zdarzają się odwołania lub przesunięcia rejsów.
W ciągu dnia popularne są rejsy poranne (lepsze światło do zdjęć, spokojniejsza pogoda) oraz popołudniowe (można spokojnie dojechać do lub z innego miasta). Wybierając godzinę rejsu, weź pod uwagę także to, o której dotrzesz do miejsca noclegu po drugiej stronie cieśniny – łapanie ostatniego odcinka drogi po zmroku, szczególnie na krętych trasach Południowej Wyspy, nie zawsze jest najlepszym pomysłem.
Odprawa i zaokrętowanie w Wellington
Jak dojechać do terminala promowego
Terminale promowe w Wellington znajdują się w rejonie portu, stosunkowo blisko centrum miasta, ale dojazd zależy od tego, czy podróżujesz pieszo, czy samochodem. Adresy i dokładne wskazówki operatorzy podają na swoich stronach, jednak w praktyce ważne jest kilka kwestii:
- Samochodem – droga jest dobrze oznakowana, a wjazd do części portowej prowadzi przez wyraźnie oznaczone bramy. W nawigacji najlepiej wpisać nazwę linii promowej, a nie tylko „port Wellington”, żeby trafić bez błądzenia pod właściwy terminal.
- Transportem publicznym – z centrum do terminali kursują autobusy oraz taksówki. Przy większym bagażu i wczesnym poranku lub późnym wieczorem większość osób wybiera taksówkę lub Ubera.
- Pieszo – dojście z centrum jest możliwe, ale nie szczególnie przyjemne z dużym bagażem. Odcinek prowadzi częściowo przez okolice przemysłowe i portowe, często przy silnym wietrze.
W przypadku wynajętego samochodu lub campervana zwróć uwagę, czy firma pozwala na wjazd pojazdem na prom, czy wymaga oddania go po jednej stronie i odebrania innego po drugiej. Część wypożyczalni ma specjalne procedury, które mogą wydłużyć czas dojazdu do terminala.
Procedura odprawy pasażerów pieszych
Pasażerowie bez pojazdu powinni stawić się w terminalu wcześniej niż wynikałoby to z samego czasu rejsu. Standardowo zaleca się przyjście:
- na około 45–60 minut przed planowanym wypłynięciem dla pasażerów pieszych,
- nawet wcześniej w szczycie sezonu, gdy przy kasach i przy nadawaniu bagażu tworzą się kolejki.
Po wejściu do terminala kierujesz się do punktów odprawy (check-in). Tam pokazujesz potwierdzenie rezerwacji (wydrukowane lub w telefonie) oraz dokument tożsamości. Otrzymujesz kartę pokładową oraz instrukcję, z którego wyjścia i o której godzinie rozpocznie się boarding pieszych pasażerów.
Część bagażu można nadać jako bagaż rejestrowany, podobnie jak w samolocie. Torby trafiają do specjalnego wózka i są wydawane po drugiej stronie w terminalu w Picton. Do kabiny lub na pokład zabierasz tylko podręczne rzeczy – warto wybrać plecak lub torbę, z którą będzie wygodnie poruszać się po statku.
Procedura odprawy z samochodem lub campervanem
Dla osób podróżujących promem Wellington – Picton z własnym pojazdem procedura wygląda inaczej. Po pierwsze, na terminal należy przyjechać wcześniej, zwykle co najmniej:
- 90 minut przed rejsem samochodem osobowym,
- nawet do 2 godzin wcześniej przy campervanach, przyczepach lub pojazdach ponadnormatywnych.
Na wjeździe do części portowej stoi zazwyczaj budka z obsługą, gdzie skanuje się lub sprawdza rezerwację. Następnie kierujesz się wyznaczonym pasem do odpowiedniej kolejki – osobne linie są dla samochodów osobowych, campervanów, ciężarówek czy pojazdów z przyczepami.
Po ustawieniu się w kolejce pracownicy portu mogą poprosić o pokazanie potwierdzenia rezerwacji, przypomnieć o zasadach bezpieczeństwa (np. zakaz używania butli gazowych podczas rejsu) i wskazać, kiedy należy wjechać na pokład. Sam załadunek przypomina wjazd do większego garażu: trzeba zachować ostrożność, jechać powoli, dokładnie stosować się do poleceń obsługi i zatrzymać pojazd tam, gdzie wskaże pracownik. Później opuszczasz samochód i kierujesz się na pokłady pasażerskie.
Przed wjazdem na prom dobrze:
- zabrać z samochodu wszystkie rzeczy, które mogą się przydać podczas rejsu (ubrania, aparat, leki, ładowarki),
- zamknąć okna i drzwi pojazdu,
- wyłączyć gaz w instalacji campervana (jeśli jest).
Na pokładzie promu: układ, strefy, udogodnienia
Pokłady zewnętrzne i tarasy widokowe
Jedną z głównych atrakcji rejsu Wellington – Picton są pokłady zewnętrzne, z których można podziwiać panoramiczne widoki na Cook Strait i Marlborough Sounds. Każdy prom ma kilka poziomów dostępnych na zewnątrz, z barierkami i ławeczkami. Przy pięknej pogodzie znakomita część pasażerów spędza tam znaczną część rejsu.
Na otwartych pokładach obowiązuje zdrowy rozsądek: silny wiatr, mokry od bryzy pokład i ostre słońce potrafią dać w kość. Dobrze mieć na sobie coś, co ochroni przed wiatrem, a jednocześnie czapkę lub kaptur, który nie odleci przy pierwszym silniejszym podmuchu. Wiele osób zabiera na górę aparat lub telefon, ale warto przytrzymywać sprzęt obiema rękami, szczególnie przy robieniu zdjęć przy barierce.
Część promów ma specjalnie oznaczone punkty widokowe – np. na dziobie (przód statku) albo rufie (tył), które oferują nieco inną perspektywę: z przodu świetnie widać zbliżające się klify i wzgórza, z tyłu – linię brzegową oddalającą się wraz z miastem. W spokojniejszych warunkach pogodowych to miejsca, gdzie pojawia się najwięcej miłośników fotografii.
Strefy wypoczynkowe, sale z fotelami i kabiny
Wnętrze promu przypomina duży, wielopoziomowy terminal lotniskowy połączony z hotelem. Na większości jednostek znajdziesz kilka głównych stref siedzących, różniących się charakterem i poziomem hałasu.
- Sale z fotelami lotniczymi – rzędy miękkich foteli ustawione przodem do kierunku jazdy lub do ekranów telewizorów. To miejsce dla tych, którzy chcą po prostu przespać część rejsu, obejrzeć film lub poczytać.
- Strefy „ciche” – na niektórych promach wydzielone są części z ograniczonym ruchem i zakazem głośnych rozmów. Przydają się, jeśli rejs wypada nad ranem albo po nieprzespanej nocy.
- Kanapy i stoliki rodzinne – przestrzenie bardziej „kawiarniane”, z niskimi stolikami i miękkimi kanapami, gdzie można rozłożyć gry, kolorowanki dla dzieci czy laptopa.
Na dłuższych rejsach lub przy podróży nocą część pasażerów decyduje się na wykupienie kabiny prywatnej. Standard przypomina prosty pokój hotelowy: łóżka (lub koje piętrowe), łazienka, często małe biurko. Kabina daje dostęp do prywatnej przestrzeni, gdzie można się przebrać, wziąć prysznic, położyć dziecko na drzemkę lub po prostu uciąć sobie spokojny sen.
Jeśli planujesz podróż w sezonie z małymi dziećmi lub po długiej trasie samochodem, kabina może oszczędzić sporo zmęczenia przy dalszej jeździe po zejściu z promu.
Bary, restauracje i jedzenie na pokładzie
Większość operatorów oferuje na promach kilka punktów gastronomicznych o różnym charakterze. Opcji jest zwykle więcej, niż spodziewają się osoby, które na co dzień korzystają z krótkich przepraw promowych w Europie.
- Bufet samoobsługowy – zestawy śniadaniowe, obiadowe i kolacyjne, sałatki, dania na ciepło typu „comfort food”. Ceny nie należą do najniższych, ale porcje zazwyczaj są solidne.
- Kawiarnia – kawa (często przyzwoite flat white i latte), herbata, ciastka, kanapki, przekąski. Tu pasażerowie spędzają najwięcej czasu przy stolikach z widokiem na morze.
- Bar z alkoholem – piwo, wino, czasem lokalne specjały. Obowiązują standardowe zasady odpowiedzialnego serwowania alkoholu, więc obsługa reaguje, jeśli ktoś przesadzi.
Ceny na promie są zwykle wyższe niż w sklepach na lądzie. Jeśli chcesz ograniczyć wydatki, dobrym rozwiązaniem jest zabranie ze sobą przekąsek i wody, a na miejscu dokupienie tylko kawy czy czegoś ciepłego. Transport własnego jedzenia na prom jest dopuszczalny, byle nie naruszał przepisów celnych przy przekraczaniu granic (w tym przypadku rejs odbywa się w ramach jednego kraju, więc nie ma typowych ograniczeń jak przy wjeździe do Nowej Zelandii).
Sklepy, informacje turystyczne i inne usługi
Na wielu jednostkach działają małe sklepy pokładowe. Można w nich kupić:
- przekąski i napoje,
- magazyny, książki, krzyżówki,
- kosmetyki podróżne i podstawowe leki bez recepty (tabletki na chorobę lokomocyjną, plastry),
- pamiątki z Nowej Zelandii: magnesy, koszulki, kubki, drobne rękodzieło.
Część promów ma także punkt informacji turystycznej lub przynajmniej regały z ulotkami o atrakcjach Południowej i Północnej Wyspy. To dobry moment, by złapać mapę Marlborough Sounds, broszurę o Abel Tasman National Park czy informacje o winnicach w rejonie Blenheim.
Na dłuższych jednostkach możesz spodziewać się także:
- strefy dla dzieci – małe kąciki zabaw z miękkimi matami, zabawkami i telewizorem puszczającym bajki,
- salek kinowych lub stref TV – płatnych lub bezpłatnych, z wybranym repertuarem filmów,
- przewijaków i pokoi dla rodziców z dziećmi – ułatwiających karmienie i przewijanie maluchów w bardziej kameralnych warunkach.
Wi-Fi, gniazdka i praca w trakcie rejsu
Coraz więcej osób traktuje rejs jako czas na nadrobienie pracy czy obróbkę zdjęć. Możliwości techniczne są, ale z kilkoma zastrzeżeniami.
- Wi-Fi na pokładzie – zazwyczaj dostępne, często w modelu limitowanych pakietów danych. Działa przyzwoicie w pobliżu brzegu, ale w środkowej części cieśniny prędkość spada, a zasięg bywa przerywany.
- Zasięg komórkowy – w okolicy Wellington i Picton sygnał sieci komórkowych jest dobry, natomiast na otwartym odcinku Cook Strait pojawiają się dłuższe przerwy. Do prostych wiadomości wystarczy, do wideokonferencji – już niekoniecznie.
- Gniazdka elektryczne – nowsze jednostki mają je przy wielu stolikach i w strefach pracy. W starszych promach gniazdek jest mniej, więc przy większym zapotrzebowaniu bywa, że wszystkie są zajęte.
Jeśli potrzebujesz stabilnego środowiska do pracy, wybierz stolik z dala od głównych ciągów komunikacyjnych i strefy zabaw dla dzieci. Przy lekkiej chorobie morskiej lepiej siedzieć bliżej środka statku, gdzie ruch jest mniej odczuwalny.
Bezpieczeństwo i zasady zachowania na pokładzie
Promy na trasie Wellington – Picton podlegają rygorystycznym przepisom bezpieczeństwa, ale istotne jest także zachowanie pasażerów. Przy wejściu na pokład i w kabinach widoczne są instrukcje ewakuacji oraz rozmieszczenia kamizelek ratunkowych.
Podczas rejsu załoga może ogłaszać krótkie komunikaty dotyczące:
- procedur bezpieczeństwa,
- ograniczeń dostępu do niektórych części pokładu przy złej pogodzie,
- zasad korzystania z tarasów zewnętrznych (np. zakaz opierania się o barierki w określonych miejscach).
Na pokładach zewnętrznych nie wolno wspinać się na relingi, siadać na barierkach ani przekraczać wyznaczonych linii bezpieczeństwa. Przy silnym wietrze część drzwi na zewnątrz bywa zamykana – to nie kaprys załogi, tylko realne przeciwdziałanie wypadkom.
Jeśli podróżujesz z dziećmi, sensownie jest ustalić jasne zasady: dzieci na zewnątrz tylko pod opieką dorosłego, brak biegania po schodach i ograniczone zjeżdżanie po poręczach, nawet jeśli wizja „statkowego placu zabaw” bardzo kusi.
Choroba morska na Cook Strait – jak sobie radzić
Cook Strait ma opinię cieśniny kapryśnej, a przy silniejszym wietrze jednostka potrafi się wyraźnie kołysać. Dla części pasażerów oznacza to pierwsze spotkanie z chorobą morską w praktyce.
Kilka prostych zasad znacząco poprawia komfort podróży:
- Wybór miejsca – środek statku, jak najniżej, to najsłabiej kołyszące się miejsce. Unikanie dziobu i wysokich pokładów pomaga zminimalizować objawy.
- Patrzenie na horyzont – zamiast w ekran telefonu. Stabilny punkt odniesienia uspokaja błędnik i ogranicza zawroty głowy.
- Lekkie jedzenie – przed rejsem i w trakcie lepiej zrezygnować z ciężkich, tłustych potraw i dużych ilości alkoholu. Woda, herbata imbirowa, lekkie przekąski sprawdzają się dużo lepiej.
- Leki przeciw chorobie lokomocyjnej – można je kupić przed rejsem w aptece lub czasem w sklepie na pokładzie, ale najskuteczniejsze są, jeśli przyjmie się je z wyprzedzeniem.
Przy bardzo złych warunkach pogodowych operator potrafi przesunąć lub odwołać rejs, zamiast ryzykować nieprzyjemne doświadczenie dla setek pasażerów. Czasem lepiej spędzić dodatkowe kilka godzin w porcie niż zmagać się z wyjątkowo niespokojnym morzem.

Widoki podczas rejsu: co widać po drodze
Wypłynięcie z Wellington: miasto od strony wody
Początek rejsu to ciekawa perspektywa na Wellington. Po odbiciu od nabrzeża prom mija zabudowania portowe, a następnie panoramę centrum z charakterystycznymi, kolorowymi domami na wzgórzach.
Z pokładów zewnętrznych dobrze widać:
- wzgórza otaczające zatokę Wellington Harbour,
- linie domów wciskających się między zbocza a linię brzegową,
- część ścieżek i dróg biegnących wzdłuż wybrzeża, którymi mieszkańcy dojeżdżają do miasta.
Przy porannych rejsach słońce pięknie oświetla miasto od strony morza. Wieczorem natomiast można obserwować, jak zapalają się światła na zboczach i wokół portu, zanim prom wypłynie na otwartą wodę.
Odcinek przez otwarte wody Cook Strait
Po opuszczeniu osłoniętej zatoki Wellington Harbour prom wchodzi w najbardziej otwarty fragment trasy. To tutaj najbardziej odczuwa się wiatr i fale, ale też widoki zaczynają być bardziej „dzikie”: otwarte morze, linia klifów, czasem przelatujące ptaki morskie.
Przy dobrej pogodzie na horyzoncie wyłaniają się odległe kontury Południowej Wyspy. W dni o wyjątkowo dobrej przejrzystości powietrza można dostrzec zarysy gór w głębi lądu. Na tym odcinku zdarza się wypatrzyć delfiny towarzyszące statkowi oraz, rzadziej, wieloryby migrujące między wodami wokół Nowej Zelandii.
Jeśli zależy ci na zdjęciach z otwartego morza, najlepiej wyjść na zewnętrzny pokład zanim prom w pełni rozpędzi się na tym odcinku. Później wiatr bywa na tyle silny, że trzymanie aparatu w stabilnej pozycji staje się wyzwaniem.
Wpłynięcie do Marlborough Sounds: najpiękniejsza część trasy
Za fragment uznawany przez wielu za najpiękniejszy odpowiadają Marlborough Sounds – rozległy system zatok, półwyspów i zalesionych wzgórz, w który prom wchodzi od strony Cieśniny Cooka. Tu prędkość statku spada, a wrażenie otwartego morza zastępuje bardziej kameralny krajobraz.
Wybrzeża po obu stronach są strome i często porośnięte gęstą, zieloną roślinnością. Widać pojedyncze domy i bachy (letnie domki) na zboczach, do których często można dotrzeć jedynie łodzią. Między półwyspami kursują małe promy lokalne, łodzie rybackie oraz prywatne jachty.
W zależności od pory dnia i pogody krajobraz zmienia charakter:
- przy porannym słońcu światło miękko podkreśla zielenie i błękity wody,
- o zachodzie słońca zbocza przybierają złote i pomarańczowe barwy, a prom płynie jakby przez tunel światła,
- w pochmurny dzień odcienie zieleni i szarości tworzą niemal kinowy klimat, z mgłą zawieszoną między wierzchołkami drzew.
To dobry moment, by przejść się wzdłuż pokładów i poszukać własnego „idealnego” miejsca – raz będzie to dziób z widokiem na zbliżające się zakręty fiordopodobnych zatok, innym razem rufa, skąd widać wijącą się za statkiem ścieżkę piany na wodzie.
Ostatni odcinek: podejście do portu w Picton
Im bliżej Picton, tym więcej oznak cywilizacji: mniejsze łodzie, nabrzeża, pomosty, pojedyncze marinowe infrastruktury. Samo miasteczko leży głęboko w zatoce, dzięki czemu port jest dobrze osłonięty przed kaprysami pogody.
Z górnych pokładów widać:
- kolorowe domy Picton rozłożone na zboczach wokół portu,
- marinę jachtową z dziesiątkami mniejszych jednostek,
- początek drogi prowadzącej dalej w głąb Południowej Wyspy (m.in. w kierunku Blenheim i Kaikōura).
W tym momencie część pasażerów zaczyna już przygotowywać się do zejścia na ląd: kierowcy schodzą wcześniej do garażu z pojazdami, piesi ustawiają się bliżej wyjść. Jeśli nie musisz się spieszyć, możesz zostać na zewnętrznym pokładzie dosłownie do ostatnich minut rejsu, podziwiając manewry przycumowania i ruch w porcie.
Zejście z promu i pierwsze kroki w Picton
Wyjście pieszych pasażerów
Po zacumowaniu promu najpierw otwierane są rampy dla pieszych. Załoga informuje przez głośniki, z którego poziomu odbywa się zejście na ląd, oraz kiedy można opuścić pokład. Zwykle wygląda to podobnie jak przy wchodzeniu: pasażerowie kierują się do oznaczonego wyjścia, przechodzą korytarzem lub rampą do terminala w Picton.
W budynku terminala czeka zazwyczaj:
Przesiadki, odbiór bagażu i dalsza podróż
Po wyjściu z trapu piesi pasażerowie przechodzą bezpośrednio do niewielkiego terminala. Cały ruch jest kierowany przez personel i barierki, więc trudno się zgubić. Jeśli masz ze sobą tylko bagaż podręczny, w praktyce od razu jesteś „wolny” i możesz iść w stronę wyjścia na miasto lub stanowisk autobusów.
Przy bagażu rejestrowanym sytuacja wygląda podobnie jak na lotnisku, tylko w nieco prostszej wersji:
- walizki z oznaczeniami linii promowej trafiają na taśmę lub do wyznaczonej strefy odbioru,
- na tablicach wyświetlane są informacje, z którego rejsu pochodzą aktualnie wykładane bagaże,
- pracownicy pomagają przy ewentualnych pomyłkach (np. gdy ktoś przez roztargnienie zabierze cudzą, bardzo podobną walizkę).
Jeśli łapiesz dalszy transport – autobus, pociąg lub shuttle – najwygodniej jest mieć przy sobie tylko to, co niezbędne, a większy plecak/torbę nadać wcześniej jako bagaż główny w linii promowej.
Dojechałeś do Picton samochodem: co dalej
Kierowcy schodzą na pokład z pojazdami dopiero, gdy prom bezpiecznie przycumuje i załoga da sygnał. Światła, znaki kierunkowe i obsługa prowadzą auta do odpowiednich pasów w garażu. Nie ma sensu spieszyć się na siłę – i tak nikt nie ruszy, dopóki obsługa nie otworzy rampy.
Sam wyjazd z promu to wąski, ale sprawnie zorganizowany lejek. Po zjeździe na teren portu ruch dzieli się na kilka głównych kierunków:
- Picton i okolice – dla tych, którzy planują zatrzymać się w miasteczku lub ruszyć lokalnymi drogami w stronę zatok Marlborough Sounds,
- główne trasy na Południowej Wyspie – przede wszystkim droga w stronę Blenheim, a dalej do Kaikōura i Christchurch lub na zachód, w kierunku Nelson i West Coast,
- parkingi długoterminowe – przydają się, jeśli zostawiasz auto w Picton i przesiadasz się np. na kajaki, lokalne łódki czy piesze szlaki.
Patrole drogowe i oznakowanie za portem pomagają rozładować szczytowy ruch po przypłynięciu promu. Dobrze jest w pierwszych minutach jechać spokojniej – część kierowców wciąż mentalnie „jest na promie” i szuka właściwego zjazdu w ostatniej chwili.
Transport publiczny i dalsze połączenia z Picton
Picton jest miasteczkiem małym, ale dobrze wpiętym w sieć transportu. Tuż przy terminalu znajduje się strefa podjazdów autobusów dalekobieżnych i busów door-to-door. Przewoźnicy dostosowują często rozkłady do godzin przypłynięcia promów, jednak przy sztormach i opóźnieniach czasem trzeba uzbroić się w odrobinę cierpliwości.
Najczęściej wybierane opcje kontynuacji podróży to:
- autobusy do Blenheim i dalej – przesiadka dla osób jadących w głąb Południowej Wyspy,
- shuttle busy do okolicznych miejscowości – przydatne dla tych, którzy mają zarezerwowane noclegi poza centrum Picton,
- lokalne promy i łodzie – dla pasażerów zmierzających do zatok i odciętych od dróg osad w Marlborough Sounds.
Część noclegów oferuje własny odbiór z terminala – jeśli rezerwujesz motel czy pensjonat w Picton, warto zawczasu sprawdzić, czy nie zapewniają bezpłatnego transferu. Przy późnych rejsach oszczędza to spacer z walizką po ciemku.
Pierwsze wrażenia z Picton i praktyczne drobiazgi
Wyjście z terminala praktycznie od razu prowadzi do niewielkiego centrum miasteczka. Port, marina, restauracje i sklepy leżą w zasięgu kilkuminutowego spaceru. To wygodne miejsce na krótki postój między promem a kolejnym etapem podróży.
Przydają się tu proste, ale praktyczne rozwiązania:
- supermarket i małe sklepy – możliwość uzupełnienia prowiantu przed dalszą trasą,
- informacja turystyczna – mapki okolicy, informacje o szlakach pieszych i opcjach krótkich rejsów po Marlborough Sounds,
- bankomaty i kantory – na wypadek, gdybyś dotarł tu prosto z samolotu i promu, jeszcze bez lokalnej gotówki.
Jeśli masz kilka godzin przerwy, da się bez problemu zrobić krótki spacer wzdłuż nabrzeża, zjeść coś na ciepło i zaopatrzyć się w zapasy na dalszą drogę. Dla wielu osób, które pierwszy raz trafiają na Południową Wyspę, Picton jest przy okazji pierwszym kontaktem z nieco spokojniejszym, „mniejszym” tempem życia niż w Wellington czy Auckland.
Planowanie rejsu Wellington – Picton: praktyczne wskazówki
Wybór pory dnia na rejs
Godzina rejsu mocno wpływa na jego charakter. Ten sam odcinek szlaku morskiego może wyglądać zupełnie inaczej rano, w południe i wieczorem. Przy planowaniu podróży sensownie jest dopasować porę do swoich priorytetów.
Dla porządku kilka typowych scenariuszy:
- Poranny rejs – dobry, jeśli chcesz mieć przed sobą cały dzień jazdy po Południowej Wyspie lub kontynuacji podróży pociągiem/autobusem. Światło jest łagodniejsze, a przy odrobinie szczęścia wschód słońca wypada na odcinku Wellington Harbour lub Cook Strait.
- Rejs w środku dnia – najbardziej „widokowa” opcja przy stabilnej pogodzie. Marlborough Sounds oglądane w pełnym świetle pokazują najwięcej detali: zieleń zboczy, domy na wzgórzach, małe łodzie.
- Rejs popołudniowy lub wieczorny – szansa na zachód słońca nad Marlborough Sounds albo światła Wellington/Picton. Dobra opcja dla osób, które nie muszą już nigdzie dalej jechać po dopłynięciu i planują nocleg w porcie docelowym.
Przy krótkiej wizycie w Nowej Zelandii dobrym kompromisem bywa prom wczesnym popołudniem: pozwala spokojnie przemieścić się rano do terminala, a po dopłynięciu jest jeszcze czas na zorganizowanie się w nowym miejscu.
Rezerwacja biletów: kiedy i jak kupować
Na trasie Wellington – Picton działają różni operatorzy, a ceny i dostępność miejsc potrafią mocno się wahać. W sezonie letnim i w okresach świątecznych rezerwacja z wyprzedzeniem przestaje być sugestią, a staje się realną koniecznością, szczególnie przy podróży z samochodem kamperem lub przyczepą.
Przy planowaniu biletu warto zwrócić uwagę na:
- warunki zmiany rezerwacji – tani bilet bywa mniej elastyczny; jeśli podróżujesz z własnym autem i masz napięty harmonogram, elastyczna taryfa może oszczędzić nerwów przy zmianach pogody,
- czas odprawy – operatorzy jasno określają, ile przed rejsem trzeba stawić się w porcie; dla pieszych to zwykle krótszy margines niż dla kierowców,
- opłaty za bagaż – standardowy bagaż podręczny i walizka są zazwyczaj w cenie, ale przy większej liczbie sztuk lub niestandardowych wymiarach dobrze jest zawczasu sprawdzić zasady.
Zdarza się, że ktoś liczy na „spontaniczny” przejazd autem bez rezerwacji, zwłaszcza poza sezonem. Bywa, że się udaje, ale jeśli masz konkretne zobowiązania po drugiej stronie cieśniny, lepiej nie opierać planów na szczęściu.
Co spakować specjalnie na rejs promem
Lista rzeczy przydatnych na sam rejs jest krótka, ale bywa zaskoczeniem dla osób przyzwyczajonych głównie do lotów. Poza oczywistymi dokumentami i biletami dobrze mieć pod ręką:
- warstwową odzież – nawet latem na zewnętrznych pokładach potrafi być chłodno i wietrznie; cienka bluza lub softshell robią różnicę,
- okulary przeciwsłoneczne i krem z filtrem – słońce odbijające się od wody potrafi męczyć oczy, nawet przy pozornie „zwykłej” pogodzie,
- lekkie przekąski i butelkę wody – na pokładzie jest bar, ale krakersy, orzechy czy owoce w plecaku przydają się zwłaszcza przy skłonnościach do choroby lokomocyjnej,
- małą torbę podręczną – aby nie wracać co chwilę do miejsca z bagażami z większą walizką.
Jeśli planujesz spędzić dużą część rejsu na zewnętrznych pokładach, przydadzą się także cienkie rękawiczki i czapka z daszkiem. W praktyce to one często decydują, czy po kilkunastu minutach wrócisz do środka, czy spokojnie wytrzymasz na wietrze dłużej i zrobisz więcej zdjęć.
Rejs Wellington – Picton w szerszej podróży po Nowej Zelandii
Łączenie promu z podróżą samochodem lub kamperem
Dla wielu osób przepłynięcie Cook Strait to fragment dłuższej wyprawy samochodem lub kamperem po obu wyspach. Prom jest wtedy nie tylko środkiem transportu, ale również naturalną przerwą od prowadzenia pojazdu – czasem wręcz wyczekiwaną, po dłuższych przelotach drogą.
Przy takim scenariuszu sprawdza się kilka prostych zasad:
- tankowanie przed rejsem – ceny paliwa potrafią różnić się między miastami; zatankowanie w Wellington lub Blenheim przed dalszą trasą bywa korzystniejsze niż szukanie stacji „na ostatnią chwilę”,
- rozsądne planowanie dystansów po dopłynięciu – po kilku godzinach kołysania organizm bywa trochę „rozkołysany”; lepiej nie zakładać od razu kilkuset kilometrów jazdy tego samego dnia,
- zapas czasu na odprawę – korki przy wjeździe do portu zdarzają się, zwłaszcza w godzinach szczytu; lepiej przyjechać wcześniej i spokojnie ustawić się w kolejce, niż gnać na ostatnią chwilę.
Przykładowo: jadąc z okolic Rotorua do Kaikōura, wielu kierowców dzieli trasę na odcinki z noclegiem w Wellington, rejs rano i noclegiem gdzieś między Blenheim a Kaikōura. Dzięki temu prom staje się wygodną „pauzą”, a nie logistycznym wyścigiem z czasem.
Prom jako atrakcja, a nie tylko środek transportu
Na mapie wygląda to jak prosty przejazd z punktu A do B, ale w praktyce rejs przez Cook Strait często zostaje w pamięci bardziej niż któryś z kolejnych przelotów samochodem. Dla osób, które na co dzień nie pływają dużymi jednostkami, sama możliwość swobodnego chodzenia po pokładach, obserwowania pracy portu i zmieniających się krajobrazów jest atrakcją samą w sobie.
Jeśli podróżujesz z kimś, kto nie przepada za długą jazdą autem (dzieci, osoby starsze), przesunięcie części dystansu na prom bywa wręcz ulgą. Zmieniasz perspektywę: zamiast liczyć przejechane kilometry, liczysz zatoki, zakręty w Marlborough Sounds i kolejne punkty charakterystyczne na horyzoncie.
Dla miłośników fotografii czy przyrody przejazd Wellington – Picton staje się wręcz obowiązkowym punktem. Jest spora szansa na spotkanie ptaków morskich, delfinów, a przy odrobinie szczęścia – większych ssaków morskich. W połączeniu z panoramą gór Południowej Wyspy w tle tworzy to rodzaj „pokazu slajdów na żywo”, który trudno zastąpić czymś innym w planie podróży.
Najczęściej zadawane pytania (FAQ)
Ile trwa rejs promem Wellington – Picton przez Cook Strait?
Standardowy rejs na trasie Wellington – Picton trwa zwykle od 3 do 3,5 godziny. Czas przeprawy zależy przede wszystkim od warunków pogodowych, rodzaju promu oraz operatora (Interislander lub Bluebridge).
Przy spokojnym morzu rejs bywa bliższy dolnej granicy przedziału, natomiast przy silnym wietrze i falach przeprawa może się nieco wydłużyć. Dlatego nie planuj „na styk” dalszego transportu zaraz po przypłynięciu.
Jak wcześnie trzeba zarezerwować prom Wellington – Picton?
W sezonie wysokim (grudzień–luty, okres świąt i długie weekendy) bilety – szczególnie z samochodem lub campervanem – warto rezerwować z kilkutygodniowym, a czasem nawet kilkumiesięcznym wyprzedzeniem. W tych terminach promy bywają wypełnione do ostatniego miejsca.
Poza sezonem (maj–wrzesień) często wystarczy rezerwacja na kilka dni przed rejsem, choć nadal lepiej nie zostawiać zakupu na ostatnią chwilę, zwłaszcza przy podróży z pojazdem. Niezależnie od pory roku, wcześniejsza rezerwacja zazwyczaj oznacza lepszy wybór godzin i tańsze taryfy.
Gdzie kupić bilety na prom Wellington – Picton i jakie są rodzaje biletów?
Bilety możesz kupić bezpośrednio na stronach przewoźników Interislander i Bluebridge, przez wybrane porównywarki oraz biura podróży, a także w terminalach promowych w Wellington i Picton. Najwygodniejsza i najpewniejsza jest rezerwacja online.
Najczęściej spotykane typy biletów to:
- bilet dla pasażera pieszego (bez pojazdu),
- bilet dla pasażera z pojazdem (kierowca + auto, campervan itp.),
- taryfy elastyczne, pozwalające na łatwiejszą zmianę daty lub godziny rejsu,
- oferty promocyjne i bilety łączone (np. w dwie strony lub z innymi usługami).
Przy zakupie z pojazdem system poprosi o podanie m.in. długości i wysokości auta, szczególnie w przypadku campervanów.
Który prom wybrać: Interislander czy Bluebridge?
Obaj operatorzy oferują podobny czas rejsu i poziom usług, dlatego większość podróżnych wybiera po prostu korzystniejszą godzinę oraz cenę. Istotne jest też to, który terminal jest bliżej twojego noclegu w Wellington lub Picton.
Interislander bywa wybierany przez osoby ceniące widoki, spokojniejsze przestrzenie wypoczynkowe oraz dostęp do płatnych lounge z przekąskami. Bluebridge natomiast często chwalony jest za nieco niższe ceny, dobrą obsługę oraz wygodne kabiny, szczególnie przy rejsach nocnych lub bardzo wczesnych.
Czy warto brać samochód lub campervan na prom Wellington – Picton?
W Nowej Zelandii własny samochód lub campervan to najpopularniejszy sposób podróżowania, a prom Wellington – Picton spina główne trasy drogowe między Wyspą Północną i Południową. Dla osób planujących road trip po obu wyspach zabranie pojazdu na prom jest zazwyczaj najlepszym i najbardziej praktycznym rozwiązaniem.
Warto jednak pamiętać, że liczba miejsc dla pojazdów jest ograniczona, a ceny dla dłuższych aut (campervany, zestawy z przyczepą) są wyższe. To dodatkowy powód, aby bilety z pojazdem rezerwować z większym wyprzedzeniem, zwłaszcza w sezonie.
Jak wygląda pogoda na Cook Strait i czy rejs bywa męczący?
Cook Strait słynie z szybko zmieniającej się pogody, silnych wiatrów i prądów morskich. Rejs może rozpocząć się w słońcu i przy spokojnym morzu, a po kilkudziesięciu minutach wejść w bardziej wzburzoną część cieśniny. Dlatego osoby wrażliwe na chorobę morską powinny rozważyć zabranie odpowiednich leków.
W drugiej części trasy, w Marlborough Sounds, warunki zazwyczaj są spokojniejsze, a widoki wyjątkowo malownicze. Dobre przygotowanie – ciepłe, „warstwowe” ubranie, woda, przekąski i ewentualne tabletki na chorobę lokomocyjną – znacząco poprawia komfort przeprawy.
Jaka jest najlepsza pora dnia na rejs Wellington – Picton?
Dużą popularnością cieszą się rejsy poranne – często dają lepsze światło do zdjęć i nieco spokojniejsze warunki na morzu. Rejsy popołudniowe są z kolei wygodne dla osób, które muszą dojechać z innego miasta lub chcą po przypłynięciu mieć jeszcze czas na dojazd do noclegu.
Planując godzinę rejsu, zwróć uwagę na to, o której realnie dotrzesz do celu po drugiej stronie cieśniny. Pokonywanie krętych dróg Południowej Wyspy po zmroku – zwłaszcza po kilku godzinach na promie – nie zawsze jest dobrym pomysłem, więc lepiej założyć sobie bezpieczny zapas czasu.
Esencja tematu
- Rejs promem Wellington – Picton przez Cook Strait to ok. 92 km i 3–3,5 godziny podróży, łączącej Wyspę Północną z Południową i stanowiącej kluczowy odcinek wielu road tripów po Nowej Zelandii.
- Cieśnina Cooka słynie z szybko zmieniającej się pogody, silnych wiatrów i prądów, dlatego konieczne jest dobre przygotowanie: odpowiednie ubranie, leki na chorobę morską oraz wcześniejsza rezerwacja miejsc.
- Na trasie kursuje dwóch głównych operatorów – Interislander i Bluebridge – oferujących podobny czas rejsu, ale różniących się flotą, układem pokładów, dodatkowymi usługami (kabiny, lounge) i cenami.
- Wybór przewoźnika najczęściej zależy od godziny rejsu, ceny, możliwości przewozu pojazdu oraz lokalizacji terminalu względem noclegu, choć znaczenie mogą mieć też indywidualne preferencje (cisza, plac zabaw, lounge).
- Rejs jest wyjątkowy krajobrazowo: łączy otwarte, często niespokojne morze Cook Strait ze spokojnymi, fiordowymi zatokami Marlborough Sounds, oferując widoki klifów, lasów i wąskich zatok.
- Przeprawa umożliwia przewóz samochodów i campervanów, co praktycznie „spina” sieć dróg obu wysp, dzięki czemu jest kluczowa dla podróżujących własnym lub wynajętym pojazdem.
- Bilety najlepiej kupować z wyprzedzeniem online (szczególnie w sezonie i z pojazdem), przygotowując dane paszportowe i parametry auta; dostępne są różne taryfy, w tym elastyczne, pozwalające na zmiany terminu rejsu.






