Z Antypodów do RPA: Dlaczego Afryka Południowa to dzikszy kuzyn Nowej Zelandii?

0
124
Rate this post

Fascynując się Nową Zelandią, szybko przyzwyczajamy się do pewnego standardu w podróżach: szukamy wszechobecnej, oszałamiającej natury, życia toczącego się na zewnątrz i poczucia absolutnej ucieczki na sam koniec świata, gdzie zieleń wydaje się bardziej nasycona, a powietrze rześkie i czyste. Dla miłośników Aotearoa – „Kraju Długiej Białej Chmury” – niewiele innych miejsc na Ziemi potrafi zrobić aż takie krajobrazowe wrażenie. Kiedy raz zachwycisz się majestatem Fiordlandu czy surowością Alp Południowych, Twoja podróżnicza poprzeczka zostaje zawieszona niezwykle wysoko, a zwykłe wakacje przestają wystarczać.

Jest jednak na mapie miejsce, które pod wieloma względami przypomina fascynujące, lustrzane odbicie Nowej Zelandii, choć w zdecydowanie bardziej drapieżnym, nieujarzmionym i surowym wydaniu. To Republika Południowej Afryki. Jeśli zastanawiasz się, gdzie pojechać na kolejną wyprawę, by poczuć ten sam potężny zew natury, ale z solidnym zastrzykiem zupełnie nowej adrenaliny – oto dlaczego RPA to kierunek wręcz stworzony dla każdego fana Antypodów.

Krajobrazy: Dwa brzegi tego samego oceanu

Zarówno Nowa Zelandia, jak i RPA to kraje zdefiniowane przez swoją ewolucyjną izolację oraz wszechobecną potęgę oceanu. Kiedy staniesz na Przylądku Dobrej Nadziei pod Kapsztadem, wiatr urywający głowę, pionowe klify, o które z wściekłością rozbijają się lodowate fale, oraz gęste podwodne lasy wodorostów (kelp forests) natychmiast przywiodą Ci na myśl surowe, sztormowe wybrzeża Wyspy Południowej. Kapsztad, ze swoją kultową, płaską jak stół Górą Stołową i winnicami zaczynającymi się niemal tuż za rogatkami miasta, to miejsce równie wyluzowane i zżyte z naturą co Wellington czy Auckland. Znajdziesz tu ten sam idealny balans między świetną kawiarnianą kulturą a możliwością wskoczenia na deskę surfingową tuż po pracy.

RPA ma jednak w zanadrzu formacje geologiczne, które oferują zupełnie nową skalę doznań. Zamiast soczyście zielonych pagórków i wyżłobionych przez lodowce fiordów, znajdziesz tu monumentalny Kanion Rzeki Blyde – jeden z największych zielonych kanionów globu – oraz ciągnące się po horyzont, spalone słońcem półpustynie Karru, które onśmielają swoją niewyobrażalną przestrzenią. Jeśli kochasz nowozelandzkie góry, południowoafrykańskie Góry Smocze (Drakensberg) absolutnie skradną Twoje serce. To nie są łagodne szczyty, lecz ostre jak brzytwa, masywne bazaltowe ściany i potężne amfiteatry skalne, które oddzielają RPA od zawieszonego wysoko w chmurach Królestwa Lesotho.

Religia zwana Rugby i kultura Braai

Jeśli jest coś, co łączy mieszkańców Nowej Zelandii i RPA silniej niż cokolwiek innego (i budzi równie wielkie emocje), to jest to bezwarunkowa, genetyczna wręcz miłość do rugby. Historyczna rywalizacja nowozelandzkich All Blacks i południowoafrykańskich Springboks to na obu kontynentach coś znacznie więcej niż sport – to starcie tytanów, duma narodowa i uniwersalny lodołamacz. Jako osoba znająca realia Antypodów, wchodząc do pubu w Johannesburgu czy Pretorii, od razu złapiesz wspólny język z lokalsami, a dyskusja o ostatnim turnieju przy kuflu lokalnego piwa potrafi trwać tam godzinami.

Kolejnym uderzającym podobieństwem jest głęboko zakorzeniona miłość do biesiadowania na świeżym powietrzu. To, co w Nowej Zelandii nazywa się klasycznym, weekendowym „barbie” (BBQ), w RPA nosi dumną nazwę braai i jest traktowane niemal jak świętość. Zasadnicza różnica? W Afryce używa się niemal wyłącznie aromatycznego, twardego drewna (użycie szybkiego gazu uchodzi za nietakt!), a sam proces rozpalania żaru to powolny rytuał wymagający szacunku dla funkcji „braaimastera”. Na rozgrzany ruszt – obok grubych, wyśmienitych steków wołowych i tradycyjnej kiełbasy boerewors – trafia tu niezwykle często dziczyzna: chude, głębokie w smaku mięso ze strusia, kudu czy antylopy springbok, co nadaje każdej uczcie prawdziwie afrykańskiego charakteru.

Fauna: Od ptaka kiwi do Wielkiej Piątki

Oto moment, w którym RPA zrzuca maskę podobieństw i pokazuje swoje w pełni prawdziwe, afrykańskie, drapieżne oblicze. Nowa Zelandia jest cudownym, bezpiecznym rajem dla endemicznych ptaków i milionów owiec, krajem ewolucyjnie pozbawionym groźnych drapieżników lądowych. Możesz tam swobodnie spać w lesie pod gołym niebem, a Twoim największym zmartwieniem będzie ciekawski ptak Kea, który spróbuje dobrać się do plecaka, by ukraść Ci lunch.

W RPA zasady gry na łonie natury są zupełnie inne, a człowiek błyskawicznie przypomina sobie o swoim miejscu w łańcuchu pokarmowym. Wizyta w legendarnym Parku Narodowym Krugera to spotkanie z dziczą, która intryguje, ale i wymaga absolutnego respektu. Obserwacja z pokładu otwartego dżipa stada lwów polujących w gęstym, nagrzanym słońcem buszu, słuchanie głębokich, rezonujących w klatce piersiowej ryków hipopotamów w środku nocy czy bliskie spotkanie z potężnym słoniem afrykańskim przechodzącym tuż przed zderzakiem to doświadczenia, które pompują w żyły czystą, pierwotną adrenalinę. To właśnie dla tego fascynującego świata dzikiej fauny warto na chwilę zamienić marzenia o kolejnym wyjeździe do Nowej Zelandii na bilet lotniczy do Afryki.

Logistyka: Jak ogarnąć afrykański kontynent?

Choć lot do RPA z Europy jest odczuwalnie krótszy i łatwiejszy niż na Antypody, po dotarciu na miejsce ostatnią rzeczą, na którą masz ochotę, jest walka z logistyką: wynajmem aut w kraju o skomplikowanych uwarunkowaniach bezpieczeństwa, rezerwacją noclegów czy martwieniem się o stan afrykańskich dróg.

Aby w pełni cieszyć się kontrastami Afryki bez stresu organizacyjnego, warto postawić na kompleksowe rozwiązania. Biuro podróży Prestige Tours oferuje genialnie skrojony, 14-dniowy program, który przypomina esencję tego, co najlepsze na południu kontynentu. Ich trasa zabierze Cię nie tylko do Kapsztadu i na safari w Parku Krugera, ale rozszerzy Twoje horyzonty o wjazd autami 4×4 do górzystego Lesotho, spotkanie z rdzenną kulturą w Eswatini (dawniej Suazi) i chillout w portugalsko-afrykańskim Mozambiku. Odpowiednio zaplanowane loty wewnętrzne oszczędzają cenny czas, a opieka polskiego pilota sprawia, że czujesz się całkowicie bezpiecznie.

Nawet jeśli Twoje serce bije w rytmie haka, czas zmierzyć się z afrykańskim żywiołem. Zobacz, jak perfekcyjnie zorganizowana może być wycieczka objazdowa po RPA i przygotuj się na wspomnienia, które z powodzeniem staną w szranki z najpiękniejszymi krajobrazami Aotearoa!