Cardrona – Cromwell Track
0 votes, 0.00 avg. rating (0% score)

Szlak położony niedaleko Wanaka, w drodze do Queenstown, w małym miasteczku Cardrona. Cardrona może nie jest zbyt wielka, ale za to dobrze znana fanom narciarstwa. Po jednej stronie doliny, na stokach górskich mamy kurort dla narciarzy, snowboardzistów – Cardrona Alpine Resort. Kurort nie na skalę europejską, ale jest gdzie poszusować.

Na początku była zieleń pastwisk…
Widok na Cardrona Ski Resort

Po przeciwległej stronie jest raj dla tych, którzy szleją za nartami biegowymi – Snow Farm. Wielbiciele biegówek i ci, którzy kibicują Justynie Kowalczyk, powinni wiedzieć, że mistrzyni świata przez pięć sezonów trenowała właśnie tutaj. Gdy w Polsce były upały, Kowalczyk przygotowywała się na nowozelandzkim śniegu. Nowozelandzki śnieg i powietrze klucz do sukcesu 🙂 Ot i taka ciekawostka 🙂

Wszystko wskazuje na to, że zmierzam we właściwym kierunku 🙂
Ale wróćmy do szlaku Cardrona – Cromwell. Ów szlak zaczyna się na wjeździe do Snow Farm (po prawej stronie, Tuohys Gully Carpark), wiedzie przez trawiastą Pisa Range i kończy się po drógiej stronie masywu górskiego w miasteczku Cromwell (Lowburn Carpark), słynącego z winnic i sadów owocowych.

Pierwsze schronienie. Meg Hut

Chatka w środku

Rzecz jasna szlak można zacząć w Cromwell a zakończyć w Cardronie… 🙂 Choć myślę, że gdy idzie się od strony Cardona ma się lepszy, bardziej różnorodny widok przy zejściu.

A rzeka się wiła…
Przeprawa przez rzekę
Trekking w paśmie górskim Pisa Range można sobie rozłożyć na parę dni, bo po drodze są dwie urocze chatki: Meg Hut i Deep Creek Hut.

Zostawiam Meg Hut za sobą

Meg Hut, jest pierwszą chatką po drodze, usytuuowana w dolinie. Oryginalnie służyła pasterzom za schronienie. W środku jest 8 łóżek i kominek. Nocleg to jedyne 5$ od głowy 🙂

Podążaj za pomarańczową tyczką…
Byle przed siebie

Po Meg Hut mamy wijący się strumień do pokonania. Z doświadczenia na Abel Tasman Great Walk i tygodniami śmierdzących butów, radzę zdjąć buty i zakosztować ożeźwiających wód strumienia.

Trawa, głazy… hobbity 😛

Warto sprawdzić, przed wyruszeniem na szlak, alerty na stronie DOC, lub udać się do pobliskiej siedziby DOC, by upewnić się, że strumień jest aktualnie do przejścia.

Piękne, ale kłuje
Wokół sama trawa… a tyle się dzieje 🙂

Chatka Deep Creek Hut jest również usytuowana w dolinie, leży jakieś 4-5 godzin od początku szlaku. Jest jeszcze lepsza od Meg Hut, bo CHATKA JEST ZA DARMO 🙂 Nie trzeba jej bukować. Kto pierwszy ten lepszy 🙂

Deep Creek Hut

Chatka w środku
Szlak jest przepiękny. Na początku są zielone pastwiska, które szybko są zastąpione typowymi dla regionu Central Otago złotymi trawami. Po drodze mija się głazy fantazyjnie wyrzeźbione przez surowe warunki atmosferyczne. Krajobraz jak… Z „Władcy Pierścieni”? Owszem, nie tak daleko stąd kręcono scenę, w której hobbity uciekały przed orkami 🙂

Przez 7-8 godzin (25km) maszerujemy wśród głazów, złotych traw, strumieni… nudno? Niekoniecznie. Dla mnie ten krajobraz jest nieodmiennie zachwycający.

Po drugiej stronie masywu
W stronę Cromwell

A potem następuje zejście z widokiem na płaskowyże Cromwell, wypełnione już wspomnianymi sadami, winnicami… I widok na kolejne pasmo górskie. I ta uporczywa myśl: a co jest tam dalej…? Trzeba będzie zbadać 🙂

Ilekroć będę pisała o szkalach, trekkingu, górach… będę powtarzała jak mantrę:

Jeśli wybieracie się w Nowej Zelandii w góry, pamietajcie, że Nowa Zelandia to ląd pośrodku oceanu (szybko się o tym zapomina), pogoda zmiania się z minuty na minutę. Można doświadczyć czterech pór roku w przeciągu paru minut. Do tego, to odludzie, jeśli szlak nie jest wymieniany przez Lonely Planet, czy inne listy „TOP 10”, to prawdopodobieństwo spotkania innych człekokształtnych jest bardzo mała 🙂

Cromwell. Koniec szlaku… dla niektórych poczatek
Zawsze, zawsze trzeba być przygotowanym! A poza tym, bawcie się dobrze 🙂